Niedzielny spacer. Nie
wiem czy pamiętam tak piękną jesień jak tegoroczna. Pogoda nas rozpieszcza, to
pewne. Dziś doszłam do wniosku, że chyba wolę taką jesień od najpiękniejszego
lata.
Smyk szczęśliwy, bo
dziś ani 1 metr
trasy nie był nudny i płaski, były hopki, dziury, kałuże i błoto.
Tak jak Czerna, to
miejsce, to jezioro, jest naszym miejscem tutaj.
Był mały piknik, kawka
w termosie dla Mamy i Taty (dziwne, ale kawa zawsze smakuje inaczej-lepiej „w
terenie”).
To był piękny dzień.
A jutro początek
lepszego. Oby...







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz