Wczoraj Smyk był
pierwszy raz na ślubie. My, jak to my, wpadliśmy w ostatniej sekundzie.
Była punkt 15.00 kiedy
weszliśmy do kościoła. Ciocia z wujkiem byli już przy ołtarzu. Ksawuś
przyczepiony na małpkę, wtulił się w Tatusia i...zasnął. Znowu spał całą mszę...:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz