Tak, to absolutnie
niesamowite. Czwarta zima w życiu Smyka.
Dopiero teraz wie, do
czego służy śnieg ;).
Dopiero dziś był szał,
wariactwo, język na wierzchu (oznaka skupienia i rozemocjonowania) i problemy z
zaciągnieciem Ksawka do domu.
Aura średniawa, mokro,
szaro, zimno, ale Smyk był totalnie zachwycony i zasmucony faktem, że na sanki
jeszcze za wcześnie :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz