Moja lista blogów

poniedziałek, 15 października 2012

PRZEDSZKOLACZEK


Co za przeżycie!
Mama dziś nie za bardzo kontaktowała. Od rana skupiona na złagodzeniu własnego stresu. Suchość w gardle, miliony obaw.
Tata był jedynym Tatą na zajęciach (bo dziś były pierwsze zajęcia organizacyjno-oswajające).
Było ok. dziesięcioro dzieci, w tym 3 dziewczynki, reszta chłopaki.
Najmłodszy niecałe 2 latka, najstarszy 4 latka i to z tym Ksawek się pięknie bawił. Panowie upatrzyli sobie kuchnię i gotowali razem:)
Formuła pierwszych zajęć adaptacyjnych nie do końca przypadła mi do gustu, ale mam nadzieję, że Pani prowadząca też po prostu była zdenerwowana, no bo bacznie obserwowana przez nas rodziców i przez panią dyrektor.
Po wejściu do sali (niestety bardzo malutkiej), Pani puściła głośną muzykę śpiewając po kolei każdą zwrotkę o kolejnym dziecku używając imienia, ale dzieciom się to nie spodobało. Za szybko, za głośno, za bardzo jakoś tak natarczywie. Pani nauczycielka podjęła jeszcze kilka prób zabaw, ale hmm, żadne dziecko nie za bardzo się w tym odnalazło, więc na naszą-rodziców prośbę, dzieciom dano czas na oswojenie się z nową salą, zabawkami, dziećmi itd.
Ksawuś umył rączki w malusiej umywalce, wysikał się na stojąco! (malusie kibelusie hyhyhy), Nawet zjadł podwieczorek! (nie sądziłam przyznam szczerze, że będą to 3 rodzaje ciastek w tym na szczęście biszkopty bez mleka) pojeździł autkami i jak Pani zarządziła kolejną zabawę w kółeczku, Ksawuś krzyknął: „juś chcę do domku, mam dość! Idziemy!”.
Ksawuś okazał się największym gadułą w grupie (!?), był bardzo uprzejmy, koleżeński, miły i otwarty. Przed wyjściem podszedł do każdego, podał rączkę, pożegnał się, jedna dziewczynka się wstydziła, mówię więc do Smyka –
Ja: jeszcze z A. się nie pożegnałeś.
K: poziegnałem, tylko ta dziecinka nic nie mówi do mnie!
W sumie 2 dzieci wyszła wcześniej, bo płakały i nie łapały kontaktu, 2 wyszła razem z nami, także nawet wg Pani prowadzącej, jak na pierwsze zajęcia było naprawdę super!

Po przedszkolu poszliśmy kupić wyprawkę przedszkolaka…strój gimnastyczny, worek, plastelinę, bloki, kredki świecowe, ołówkowe, teczkę na prace…mój mały duży Smyk!
Jesteśmy bardzo dumni ze Smyka, który radzi sobie lepiej, niż nam się wydawało. Musimy Mu dać więcej przestrzeni, więcej Jego samego sobie i innym J


Dzisiaj Mama pokazuje Smykowi przedszkolne zabawki i mówię:
Ja: Zobacz jaki Porszak, takiego nie masz!
Ksawek: to nie jest Polsiak! To Felali! (miał rację, oczywiście)

A to mały upominek, do kolekcji PRL :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz