Kto był, to wie, że to
wyjątkowe miejsce.
Krótki spacerek
przerwany totalną inwazją zmutowanych biedronek… każda inna, każda lecąca w
naszym kierunku, żeby się wczepić…O-C-H-Y-D-A!!! teraz już chyba nie ma „normalnych”
nie gryzących biedronek…
Potem msza. Smyk
ostatnio pytał o kościółek, dawno nie był :P no to poszliśmy. Troszkę też po to,
żeby nie zaskoczył nas jakąś histerią za tydzień, na ślubie cioci A. i wujka
L., bo nie chcielibyśmy nerwowo opuszczać kościoła w trakcie tak ważnej
ceremonii :)
Wytłumaczyliśmy na nowo,
że trzeba być cichutko i Smyk po prostu zamilkł…
Miał groźną minkę i
szeptem zapytał, czy możemy już iść, kiedy usłyszał, że jeszcze nie, usiadł i
ze zmarszczonym czołem słuchał gry na organach, śpiewu ludzi, księdza. Milczał.
Potem wskoczył na
kolana do Taty, przytulił się. Pytam:
"Smyku, chce Ci się spać?”,
„TAK!” odpowiedział Ksawek. „to śpij sobie” – no i za moją radą zamknął oczka i zasnął od razu. SPAŁ SPAŁ SPAŁ blisko godzinkę i musieliśmy Go budzić, bo pogasili
światła w kościele i była szansa, że nas zamkną w środku :P
***
Ksawuś wczoraj ogląda
bajki. Ja podchodzę i wrzucam Mu do pyszczka gorzką :)
Ksawuś zaskoczony, zjadł ochoczo, przybiega do mnie do
kuchni i mówi:
„jeście chcę, zebyś mnie
wynaglodziła!”
Ksawek biega, wariuje,
skacze.
Ja: Gdzie masz kapcie?
K: spsiedałaś mi juś! (śmiech)
Tata dziś dał swój
wkład w niedzielny obiad, obiera ziemniaki na moją prośbę. Ksawek sączy końcówkę
rosołku patrzy na Tatę i pyta:
K: dlaczego Ty lozbielasz
jabuśzka?
***
Jutro pierwsze zajęcia
adaptacyjne w przedszkolu.
Ksawek nie wie.
Mamie włączył się stres…
A tu jeszcze z kolejnego jesiennego spaceru w minionym tygodniu:




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz