W aucie. Ksawek grzebie
w mojej torebce, wyciąga grzebień, czesze się i mówi:
Zlobię sobie kulke na głowie…ooo,
wyglądam jak bociek! (kulkę w sensie kurkę ..pomyliło
Mu się z kogutem :))
Ksawek pokazuje na
jakieś zwierzę. Nie pamiętam jakie, ale na pewno nie była to krowa.
Pyta:
K: Czi to jest klowa?
Ja: (przekornie) tak, Kochanie
K: nie, to nie jest klowa, bo ja nie widzę
cycka!
Ksawek bawi się radiem,
otwiera zamyka i mowi:
Ladio coś wypluło..o widziś, radyjko
się znow zamnęło!..chyba będzie coś połykać…
Ksawek znosi zawsze do
naszego pokoju mnóstwo swoich bambetli/zabawek i innych. Sprzątamy i mówię do
Niego:
M: zanieś wszystkie swoje rzeczy do swojego
pokoju, proszę
(rozumiejąc dosłownie,
usiłuje wziąć do rąk WSZYSTKO. Nie udaje się):
K: Mam za duzio ilimintów! (elementów)
Dziś na spacerze.
Zażyczył sobie wózek. Zgodziłam się, bo rowerek został w aucie u Taty, a nam
się spieszyło. Jedziemy i słyszę:
K: dziewciiiny jak maaaliny!
M:
?!? skąd Ty to znasz?
K: z telewizji!
Jemy ciasteczka
literki. Dziś pozwoliłam. Mama udawała kameleona, i prosiłam Ksawka, żeby mnie
karmił. Ten, z obawy, że Mu braknie, powiedział mi:
Mamo! Psiecieś kamejelony
jedzą muchy! (ach, ta niedouczona
Matka!). Zjadł kilka pod rząd literek „B” i oznajmił:
„Duzio BÓW zjadłem!” :D
Wołam do Ksawka z
kuchni:
M: co robisz Smyku?
K: OGALNIAM! („ogarniam”) <rotfl>
***
A to jeszcze w
kontynuacji postu z przedwczoraj – Ksawek się goli (brodę sobie sam skołował, a Jego golarka to nieużywane blokady do szuflad, jakby ktoś pytał):

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz