Moja lista blogów

środa, 3 października 2012

Nie je, nie pije, a chodzi i...mnie dobije....



Zwariuję. Tak. Na pewno to już mówiłam setki razy, ale nikt nie traktuje tego poważnie. Ja 10 lat temu i ja teraz to zdecydowanie 2 różne osoby. Jestem na skraju wyczerpania swoich nieodnawialnych pokładów cierpliwości i pozytywnego nastawienia.
I niech wszystkie supernianie, tracy hoggs i inne nie myślą, że są takie mądre! 
I dlaczego w czasopismach typu M jak MAMA dla kobiet w ciąży -  nikt nie radził, jak wychowywać niejadka alergika? Dlaczego żadna książka, żaden program, żadna szkoła rodzenia czy ulotka nie miała wypunktowane co robić gdy dziecko się zepsuje? owszem, uniknęłam rozstępów, miałam pięknie przygotowany pokój i wyprawkę dla Synka, ale chyba wolałabym mieć rozstępy i nie mieć wyprawki, ale za to receptę na zachęcenie dziecka do spożywania NORMALNYCH posiłków!!!
Odkąd pamiętam czułam na sobie stresujący oddech centyli...ciągle ważyłam swoje niemowlę, a teraz ważę mojego prawie trzylatka... Skaczę z radości, kiedy łaskawie poliże lub powącha cokolwiek nowego...
Dawniej humor poprawiała mi podwyżka, nowy ciuch, spotkanie przy piwku, a dziś ratuje mój nastrój zjedzony posiłek mojego Syna. Może dlatego popadam w deprechę...
Czy moim życiem rządzi dziecko?
I jeśli dziś usłyszę - chciałabym się zamienić, bo moje dziecko je non stop - to mogę być niebezpieczna, więc nie radzę..
Znikąd pomocy, a ja nie mam już pomysłów, więc krzyczę coraz częściej, bo nie mam już argumentów...
Dziś razem upiekliśmy szarlotkę. Chciało mi się?!!? Dziwne, bo musieliśmy wyjść na tę psią pogodę - po jabłka, potem musiałam odkurzyć całe mieszkanie z mąki i tylko po to, żeby usłyszeć, że On nie lubi jabłek...
Ja na prawdę zwariuję. 
Szukam pracy. Tak bym chciała wrócić do żywych...Ech...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz