Dziecko nie je nic poza
mlekiem pitym z butli, od 3 dni.
Nie wiem już co robić.
Jestem absolutnie rozdarta i potrzebuję drogowskazu, rady, poklepania po
ramieniu.
Nie
chciałam być Matką krzyczącą, Matką wrzeszczącą, płaczącą, Matką sfrustrowaną i
tak rzadko uśmiechniętą…
Z jednej
strony głowy ciągle mam na posterunku myśl: nic na siłę, nie chce, trudno, nie
przejmuj się!
Z
drugiej: moje dziecko nie przybiera na wadze, Jego dieta jest monotonna,
miejscami zupełnie niedostosowana do wieku, je tak, jak 4-5 miesięczne
niemowlę, odrzuca z w każdym tygodniu kolejną rzecz ze swojego tragicznie
ubogiego menu, wystają Mu żebra, od roku ma problemy z robieniem kupy, ciągle
musimy wymyślać plan żywieniowy na każdy wyjazd, każdą podróż, każde wyjście,
brniemy w zaułek
I teraz
codziennie, po kilka razy muszę dokonywać wyboru (dać trzylatkowi butlę? czy pozwolić mu żyć powietrzem?), szukać złotego środka, hamować
się, prostować, przyprowadzać do porządku siebie i Jego i nie zwariować.
I ciągle
te wyrzuty sumienia, że może to moja wina, że może coś robię źle, że może
jednak powinnam nadal codziennie wymyślać piękne kolorowe dania i nie
przejmować się nie złościć jeśli tysięczny pierwszy raz w całości zostaną
zwymiotowane, wyrzucone do kosza, zjedzone przez rodziców (kolejność przypadkowa), a ja kolejny słoneczny
dzień spędzę w kuchni przy garach gotując 2 obiady.
Lista
tego, co je/nie je moje dziecko:
Mleko z sinlac’em – zawsze chętnie, kilka razy dziennie
Deserek dla niemowląt od 4 mż – od kilku dni nie je
Jajecznica – czasem
¼ jajka (ostatnio wypluwa białko i ma odruch wymiotny)
Chleb – tylko w
postaci grzanki z dżemem (od 2 dni wypluwa po jednym gryzie i mówi, że tam są
paprochy)
Bułka sucha kajzerka – czasem ½
Kromka z nutellą – mimo mleka i orzechów jakoś poszło, jadł tydzień, już nie
lubi, bo chlebek ma „paploski”
Parówki (90% mięsa wieprzowego)– czasem zje
1/3 czasem całą, czasem pozwoli dodać ketchup (zawsze bez pieczywa)
Zupy – jadł do
niedawna prawie wszystkie, oczywiście miksowane, z mięsem pokrojonym drobno,
bez marchewki.
Od 4 dni
nie je zup, bo Mu przestałam gotować. Szkoda czasu. Wszystko lądowało w zlewie.
Makaron – tylko literki
– w każdej zupie – od tygodnia pluje literkami , więc makaron wyskoczył z Jego
menu
Kotleciki – lubi,
ale bez panierki i bez dodatków (tutaj może być indyk, schab, kurczak, ryba,
mielone-choć wczorajsze mielone z papryczką, mimo, że papryki sam wybrał i mówił,
że zje –wypluł i uciekł od stołu)
Ryba wędzona,
smażona bez panierki – zje
Wędlina –
wybrana, ½ plasterka, czasem więcej, bez chleba oczywiście sama wędlina
Drożdżówki – tylko z
lukrem, wyjada lukier, reszta idzie do kosza
Frytki – zjadl
kilka razy w życiu i już nie lubi
Owoce – żadnego
nie tknie, w żadnej postaci (tarte, pieczone, kompot)
Warzywa – tylko nieświadomie
zmiksowane w zupie (świeżych nie jadł nigdy)
Kasza –
wymiotuje od ok. roku, a kiedyś krupnik był jego ulubioną zupą…
Marchewka – od kilku
miesięcy jak poczuje jest wrzask i płacz
Ryż, ziemniaki – nie je od ok. 12 mż
Naleśniki, kopytka, omlety – wymiot
Nabiał, jogurty, serki, twarożki, Monte sronte itd.
sery żółte - odpadają z wiadomych przyczyn
Kisielki na soku – lubił jak był niemowlęciem, teraz nie ma takiej
możliwości
Czekolady gorzkie, biszkopty LU, paluszki, słone
zoo czy literki i wszystko co czekoladowe – zje z
ochotę mimo, że nie może
Napoje –
toleruje tylko herbatę najlepiej bez cytryny z cukrem i wodę mineralną z sokiem
malinowym, ale tylko tym z biedronki.
Nie
wypije nic innego.
Nie tknie
nawet uwielbianych przez dzieci chrupek
wszelakich, wafli ryżowych, chipsów itd.
Nigdy nie
jadł cukierków, tic-taców i innych takich, ale to akurat dobrze, ale probowałam
tylko zobaczyć reakcję, czy będzie to obrzydzenie. I było.
Bilas na
dzień dzisiejszy:
Mleko dla
alergików na receptę, kajzerka, kotleciki, lukier, czekolada gorzka, biszkopty,
jajecznica. I to nie, że codziennie! Bo parówkę to zje raz na tydzień.
Od razu
zaznaczam, że wyniki moczu i morfologia zawsze w normie. Bylismy już na konsultacji z kilkoma pediatrami, alergologami, dietetykiem dziecięcym, psychologiem, gastroenterologiem dziecięcym, miał 2 razy USG brzuszka, był przebadany na wszystkie strony podczas 3 hospitalizacji i wszystkie wyniki w normie.
Nasze
życie od 3 lat kręci się wokół posiłków dziecka, ciszy przed burzą, napięcia w
oczekiwaniu czy tym razem zje czy nie zje etc. I ten stres, to napięcie rzutuje
na wszystkie dziedziny życia. Nikt tego nie zrozumie, to trzeba przeżyć. Dzień
po dniu, rok po roku.
Za
miesiąc próbujemy z innym psychologiem dziecięcym. Może ona zrozumie nasze
dziecko. Dzięki Kasia :*
Wiem, że za bardzo nie pomogę - ale widziałam ostatnio w tesco i lidlu makaron w kształcie samochodzików - może choć on będzie smakował Smykowi u nas makaron w wróżki i z Dorą z wiadomych przyczyn ;)
OdpowiedzUsuńu nas nie w tym problem... albo ma robala w brzuchu, albo nie wiem..w głowie...
OdpowiedzUsuńrozumiem o co chodzi ...tylko może samochodziki zachęcą skoro on taki samochodziarz
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za Was!
Dusia, wczoraj miałam baaardzo kiepski dzień, nawet nie podziękowałam! dziękuję! chociaż w lidlu byliśmy kilka dni temu, szukałam właśnie jakiegoś drobnego makaraonu i nie było nic, a tesco ni ma w tej mieścinie...Jak tylko znajdę Ksawuś na pewno będzie zachwycony! a jak nie zje, to nie wiem, coś się wymyśli. Zawsze można przyklejać i malować :):):) całuski dla Was
OdpowiedzUsuńnic nie szkodzi :) jak nie znajdziesz daj znać wyślę od nas z Pomorza :) jeśli chodzi o kiepskie dni też miewam :) buźki i trzymam kciuki żeby strajk głodowy został przerwany!
OdpowiedzUsuńJutro się wybieramy w poszukiwaniu m.in. makaronów, dam znać, dzięki i całuski :*
OdpowiedzUsuń