Moja lista blogów

niedziela, 7 października 2012

Menu



Dziecko nie je nic poza mlekiem pitym z butli, od 3 dni.
Nie wiem już co robić. Jestem absolutnie rozdarta i potrzebuję drogowskazu, rady, poklepania po ramieniu.
Nie chciałam być Matką krzyczącą, Matką wrzeszczącą, płaczącą, Matką sfrustrowaną i tak rzadko uśmiechniętą…
Z jednej strony głowy ciągle mam na posterunku myśl: nic na siłę, nie chce, trudno, nie przejmuj się!
Z drugiej: moje dziecko nie przybiera na wadze, Jego dieta jest monotonna, miejscami zupełnie niedostosowana do wieku, je tak, jak 4-5 miesięczne niemowlę, odrzuca z w każdym tygodniu kolejną rzecz ze swojego tragicznie ubogiego menu, wystają Mu żebra, od roku ma problemy z robieniem kupy, ciągle musimy wymyślać plan żywieniowy na każdy wyjazd, każdą podróż, każde wyjście, brniemy w zaułek

I teraz codziennie, po kilka razy muszę dokonywać wyboru (dać trzylatkowi butlę? czy pozwolić mu żyć powietrzem?), szukać złotego środka, hamować się, prostować, przyprowadzać do porządku siebie i Jego i nie zwariować.
I ciągle te wyrzuty sumienia, że może to moja wina, że może coś robię źle, że może jednak powinnam nadal codziennie wymyślać piękne kolorowe dania i nie przejmować się nie złościć jeśli tysięczny pierwszy raz w całości zostaną zwymiotowane, wyrzucone do kosza, zjedzone przez rodziców (kolejność przypadkowa), a ja kolejny słoneczny dzień spędzę w kuchni przy garach gotując 2 obiady.

Lista tego, co je/nie je moje dziecko:
Mleko z sinlac’em – zawsze chętnie, kilka razy dziennie
Deserek dla niemowląt od 4 mż – od kilku dni nie je
Jajecznica – czasem ¼ jajka (ostatnio wypluwa białko i ma odruch wymiotny)
Chleb – tylko w postaci grzanki z dżemem (od 2 dni wypluwa po jednym gryzie i mówi, że tam są paprochy)
Bułka sucha kajzerka – czasem ½
Kromka z nutellą – mimo mleka i orzechów jakoś poszło, jadł tydzień, już nie lubi, bo chlebek ma „paploski”
Parówki (90% mięsa wieprzowego)– czasem zje 1/3 czasem całą, czasem pozwoli dodać ketchup (zawsze bez pieczywa)
Zupy – jadł do niedawna prawie wszystkie, oczywiście miksowane, z mięsem pokrojonym drobno, bez marchewki.
Od 4 dni nie je zup, bo Mu przestałam gotować. Szkoda czasu. Wszystko lądowało w zlewie.
Makaron – tylko literki – w każdej zupie – od tygodnia pluje literkami , więc makaron wyskoczył z Jego menu
Kotleciki – lubi, ale bez panierki i bez dodatków (tutaj może być indyk, schab, kurczak, ryba, mielone-choć wczorajsze mielone z papryczką, mimo, że papryki sam wybrał i mówił, że zje –wypluł i uciekł od stołu)
Ryba wędzona, smażona bez panierki – zje
Wędlina – wybrana, ½ plasterka, czasem więcej, bez chleba oczywiście sama wędlina
Drożdżówki – tylko z lukrem, wyjada lukier, reszta idzie do kosza
Frytki – zjadl kilka razy w życiu i już nie lubi
Owoce – żadnego nie tknie, w żadnej postaci (tarte, pieczone, kompot)
Warzywa – tylko nieświadomie zmiksowane w zupie (świeżych nie jadł nigdy)
Kasza – wymiotuje od ok. roku, a kiedyś krupnik był jego ulubioną zupą…
Marchewka – od kilku miesięcy jak poczuje jest wrzask i płacz
Ryż, ziemniaki – nie je od ok. 12 mż
Naleśniki, kopytka, omlety – wymiot
Nabiał, jogurty, serki, twarożki, Monte sronte itd. sery żółte -  odpadają z wiadomych przyczyn
Kisielki na soku – lubił jak był niemowlęciem, teraz nie ma takiej możliwości
Czekolady gorzkie, biszkopty LU, paluszki, słone zoo czy literki i wszystko co czekoladowe – zje z ochotę mimo, że nie może

Napoje – toleruje tylko herbatę najlepiej bez cytryny z cukrem i wodę mineralną z sokiem malinowym, ale tylko tym z biedronki.
Nie wypije nic innego.

Nie tknie nawet uwielbianych przez dzieci chrupek wszelakich, wafli ryżowych, chipsów itd.
Nigdy nie jadł cukierków, tic-taców i innych takich, ale to akurat dobrze, ale probowałam tylko zobaczyć reakcję, czy będzie to obrzydzenie. I było.

Bilas na dzień dzisiejszy:
Mleko dla alergików na receptę, kajzerka, kotleciki, lukier, czekolada gorzka, biszkopty, jajecznica. I to nie, że codziennie! Bo parówkę to zje raz na tydzień.

Od razu zaznaczam, że wyniki moczu i morfologia zawsze w normie. Bylismy już na konsultacji z kilkoma pediatrami, alergologami, dietetykiem dziecięcym, psychologiem, gastroenterologiem dziecięcym, miał 2 razy USG brzuszka, był przebadany na wszystkie strony podczas 3 hospitalizacji i wszystkie wyniki w normie.

Nasze życie od 3 lat kręci się wokół posiłków dziecka, ciszy przed burzą, napięcia w oczekiwaniu czy tym razem zje czy nie zje etc. I ten stres, to napięcie rzutuje na wszystkie dziedziny życia. Nikt tego nie zrozumie, to trzeba przeżyć. Dzień po dniu, rok po roku.

Za miesiąc próbujemy z innym psychologiem dziecięcym. Może ona zrozumie nasze dziecko. Dzięki Kasia :*

6 komentarzy:

  1. Wiem, że za bardzo nie pomogę - ale widziałam ostatnio w tesco i lidlu makaron w kształcie samochodzików - może choć on będzie smakował Smykowi u nas makaron w wróżki i z Dorą z wiadomych przyczyn ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas nie w tym problem... albo ma robala w brzuchu, albo nie wiem..w głowie...

    OdpowiedzUsuń
  3. rozumiem o co chodzi ...tylko może samochodziki zachęcą skoro on taki samochodziarz
    Trzymam kciuki za Was!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dusia, wczoraj miałam baaardzo kiepski dzień, nawet nie podziękowałam! dziękuję! chociaż w lidlu byliśmy kilka dni temu, szukałam właśnie jakiegoś drobnego makaraonu i nie było nic, a tesco ni ma w tej mieścinie...Jak tylko znajdę Ksawuś na pewno będzie zachwycony! a jak nie zje, to nie wiem, coś się wymyśli. Zawsze można przyklejać i malować :):):) całuski dla Was

    OdpowiedzUsuń
  5. nic nie szkodzi :) jak nie znajdziesz daj znać wyślę od nas z Pomorza :) jeśli chodzi o kiepskie dni też miewam :) buźki i trzymam kciuki żeby strajk głodowy został przerwany!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jutro się wybieramy w poszukiwaniu m.in. makaronów, dam znać, dzięki i całuski :*

    OdpowiedzUsuń