Wczoraj Smyk w ramach wakacyjnego braku
dyscypliny uczestniczył późnym wieczorem w spontanicznym grillu. Jednak
faktycznie spontaniczne zrywy są najsympatyczniejsze, bo normalnie, pewnie nie
umawialibyśmy się o tej porze na wyjścia ze Smykiem ;)
Wszyscy spędzili miły wieczór, było
pięcioro dzieci, w tym Jaś kilka dni młodszy od Ksawka, no i dwie tchórzofretki,
ciężarówki, wielka huśtawka na której zmieściłoby się z 10 takich chudych pup
jak Ksawkowa :P, piłki, misie, piękny zachód słońca…
Niestety, z powodu ciemności, piwa i zagadania
- zdjęć brak ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz