Odkąd wiemy, że Smyk ma 5 klasę
uczuleniową na sierść psa mamy zakaz zbliżania się do zwierząt wszelakich ze
szczególnym uwzględnieniem piesków.
Ciężko jednak wytłumaczyć to sensownie
2,5 letniemu chłopcu, który ma totalnego bzika na punkcie 2 rzeczy - aut i psów..
Ksawek pewne sprawy rozumie, innych nie,
kojarzy jedne rzeczy z innymi, czasem logicznie czasem chaotycznie i
wywnioskował z tego całego medycznego bełkotu, że jak znikną Mu kropki z ciałka
to będzie mógł się bawić z pieskami.
Wczoraj rano, obejrzał sobie bibusia
(brzuszek) i zawyrokował:
”mamusiu, obać! ja juś nie mam klopek,
jedziemy do Nunka!”
(Nunek to pieszczotliwe drugie imię pieska mamusi, który został u dziadziusia i babusi)
Faktycznie skóra Smyka wygląda coraz
lepiej, ale wysypka nadal jest na całym ciele, tyle że widać ją w zasadzie
tylko pod światło.
Mimo obaw Mamy, Smyk dziś spotkał się z
ukochanym Nunkiem, radość była ogrooomna, tak ogromna, że zanim zauważył
wszystkich innych domowników i zanim się z nimi przywitał od razu pobiegł do
pieska.
Byliśmy czujni, ale ja nie umiem Mu
zabronić. „Miętka” jestem i już. Myłam Mu co chwilę łapki, pilnowałam, żeby nie
brał do buzi brudnych rączek, żeby się nie drapał itd. Ksawuś był naprawdę szczęśliwy,
że w końcu mógł pogłaskać Nunusia, uczesać Go a nawet razem poszli na spacerek.
Na spacerku niespodzianka – kula! Czyli balon, na który Smyk lubi patrzeć jak
mijamy go jadąc autem. No właśnie jadąc autem, to skąd ta kula się wzięła na
spacerku z Nunkiem? Oto jest pytanie!
Spacerek/rowerek zakończył się groźnie
wyglądającym upadkiem Smyka. Tak niefortunnym, że kask jest do wyrzucenia :/
Głowa Ksawka uratowana!!! To najważniejsze! Kilka zadrapań i mam nadzieję, że
to wszystko. Co prawda tuż przed snem Ksawuś majaczył, ale był tak zmęczony,
śpiący, rozdrażniony, obudzony ze snu w aucie, że miał prawo tak się dziwnie
zachowywać. Będę Go jutro bacznie obserwować.
I tak minął kolejny miły dzień pełen
wrażeń:)
Dobranoc!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz