Od
kilku/kilkunastu tygodni Ksawek zasypuje nas pytaniami.
Wiele
się słyszy o uciążliwości dziecięcych ciekawskich niekończących
się pytań, ale dopiero gdy trzeba na nie odpowiadać własnemu
dziecku rozumie się ich uciążliwość! :P
Przed
chwilą:
czytamy
bajeczki na dobranoc, Smyk pokazuje paluszkiem dość duży obszar w
górze obrazka i pyta:
K:„a
to cio mamuuusiuuu?”
M:
„niebo”
K:
„a jakie niebo?”
M:
„słoneczne”
K:”
a jakie słonećne?”
M:”
„ nooo ładne, niebieskie”
K:
„a jakie ładne, niebieskie?”
M:
„ nooo ładne niebieskie, z dwoma chmurkami i słoneczkiem”
K:
„aaaa jakie ze słonećkiem...?”
i
tak w kółko :)
Fotorelacja z dziś-
krótkie chwile, gdy Ksawuś pięknie się bawi sam:
namiastka tegorocznej plaży i hoooop do piachu!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz