PS. Przypomniała się Mamie jeszcze jedna sytuacja z dziś:
Ksawek podjeżdża rowerkiem do grubego półnagiego [tylko w
szortach] Pana, patrzy na niego zadzierając głowę, pokazuje paluchem i
krzyczy do oddalonej o kilka dobrych
metrów Mamy:
„Maaamuusiu! Obać jaki ten Pan
ma wielki bziuch!!!”
Etap robienia wioski przez własną latorośl uznaję zatem za
oficjalnie rozpoczęty ;]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz