Moja lista blogów

wtorek, 3 lipca 2012

Jedzeniowe zapasy i nie o gromadzenie chodzi...


Mama czasem marzy – zamykam oczy i wyobrażam sobie, że Smyk je.
Je to, co wszyscy. Normalnie. Bez stresu, bez nerwowych ukradkowych spojrzeń w talerz czy aby zjadł i przełknął, czy nie wyrzucił poza talerz, czy tym razem nic Mu nie przeszkodzi, nie zdekoncentruje, nie zrazi, czy konsystencja dobra, czy temperatura odpowiednia, czy wystarczająca słodkie/słone... 
Mama nie chce zrazić Smyka, ale potrzebuję wskazówek, bo sama nie wiem już jak powinnam postępować. Zdaję sobie sprawę, że Ksawek jest wyjątkowym wrażliwcem, dlatego tak ciężko cokolwiek zrobić. Boję się nawet wprowadzania takich małych zmian jak zmiana ustnika butelki. Doskonale wiem, że Smyk może się zezłościć, obrazić i pozamiatane na wiele tygodni.
Lekarze nie rozumieją, że dla nas podać leki z 5 posiłkami czy dosypanie probiotyków do mleka jest niemożliwe, bo po pierwsze Smyk nie je aż tylu posiłków, po drugie – jeśli w którymś wyczuje coś innego – KONIEC. Głodówka.
Wczoraj Mama podjęła próbę walki. Zapasy, jedzeniowa przepychanka. Zrobiłam kisielek z soku, którego nie wypił
[nie wypił, bo sok był z butelki, a nie z kartonika i On go nie znał, mimo że taki sam smak jabłkowy...mało tego, od tego czasu nie pije też soków z kartoniku, bo wie, że jest tam ten sam sok co w butelce.....ktoś ma pytania? ;] )
Razem ze Smykiem dodaliśmy mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w zimnej części soku, pomieszaliśmy, mamusia obrała brzoskwinie...
No i były łzy, wrzask, histeria, skoki ciśnień u Mamy...szantażem, a i owszem, przekonałam, żeby Ksawek choć polizał. Z rykiem wziął do buzi kawalątko owocu i od razu wypluł, ale to i tak sukces.
Po czym nadal rycząc w niebogłosy podleciał do miseczki z kisielkiem, szybko przełknął 3 łyżeczki i uff...możemy iść na spacer.
Jak opowiadałam to potem Tacie, zapytał tylko: „a nie zwymiotował? Nie miał odruchów wymiotnych?Nooo!to chociaż tyle dobrze!”....Tak, może większość nam nie wierzy, ale tak właśnie wygląda jedzenie Naszego Smyka...
Tak bym chciała zaznać kiedyś przyjemności z gotowania i PRZYgotowywania wymyślnych dań dla dzieci...Ech..

Dla odmiany – proszę! Na potwierdzenia tezy, że najlepsze zabawki dla dzieci to takie „byle co” - oto ogromna reklamówka i Ksawek w środku – ubaw po pachy! :)


Dzisiaj też, chyba na nowo Ksawek odkrył farby. Dość długo malował, co bardzo ucieszyło Mamę.




Byliśmy też na spacerku przy małej fontannie stworzonej chyba specjalnie dla dzieciaczków – w takie upały super sprawa, Ksawek miał tylko zamoczyć rączki, ale zamoczył się calusieńki :)
Dobrze, że Mama zawsze nosi kilka zestawów ubrań i bielizny dla Smyka.
Tutaj Ksawek usiłuje położyć na wodzie liścia:)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz