Mama
czasem marzy – zamykam oczy i wyobrażam sobie, że Smyk je.
Je
to, co wszyscy. Normalnie. Bez stresu, bez nerwowych ukradkowych
spojrzeń w talerz czy aby zjadł i przełknął, czy nie wyrzucił poza
talerz, czy tym razem nic Mu nie przeszkodzi, nie zdekoncentruje, nie
zrazi, czy konsystencja dobra, czy temperatura odpowiednia, czy
wystarczająca słodkie/słone...
Mama nie chce zrazić Smyka, ale
potrzebuję wskazówek, bo sama nie wiem już jak powinnam
postępować. Zdaję sobie sprawę, że Ksawek jest wyjątkowym
wrażliwcem, dlatego tak ciężko cokolwiek zrobić. Boję się nawet
wprowadzania takich małych zmian jak zmiana ustnika butelki.
Doskonale wiem, że Smyk może się zezłościć, obrazić i
pozamiatane na wiele tygodni.
Lekarze
nie rozumieją, że dla nas podać leki z 5 posiłkami czy dosypanie
probiotyków do mleka jest niemożliwe, bo po pierwsze Smyk nie je aż
tylu posiłków, po drugie – jeśli w którymś wyczuje coś innego –
KONIEC. Głodówka.
Wczoraj
Mama podjęła próbę walki. Zapasy, jedzeniowa przepychanka.
Zrobiłam kisielek z soku, którego nie wypił
[nie
wypił, bo sok był z butelki, a nie z kartonika i On go nie znał,
mimo że taki sam smak jabłkowy...mało tego, od tego czasu nie pije
też soków z kartoniku, bo wie, że jest tam ten sam sok co w
butelce.....ktoś ma pytania? ;] )
Razem
ze Smykiem dodaliśmy mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w zimnej
części soku, pomieszaliśmy, mamusia obrała brzoskwinie...
No
i były łzy, wrzask, histeria, skoki ciśnień u Mamy...szantażem,
a i owszem, przekonałam, żeby Ksawek choć polizał. Z rykiem wziął
do buzi kawalątko owocu i od razu wypluł, ale to i tak sukces.
Po
czym nadal rycząc w niebogłosy podleciał do miseczki z kisielkiem,
szybko przełknął 3 łyżeczki i uff...możemy iść na spacer.
Jak
opowiadałam to potem Tacie, zapytał tylko: „a nie zwymiotował?
Nie miał odruchów wymiotnych?Nooo!to chociaż tyle dobrze!”....Tak,
może większość nam nie wierzy, ale tak właśnie wygląda
jedzenie Naszego Smyka...
Tak
bym chciała zaznać kiedyś przyjemności z gotowania i
PRZYgotowywania wymyślnych dań dla dzieci...Ech..
Dla
odmiany – proszę! Na potwierdzenia tezy, że najlepsze zabawki
dla dzieci to takie „byle co” - oto ogromna reklamówka i Ksawek
w środku – ubaw po pachy! :)
Dzisiaj
też, chyba na nowo Ksawek odkrył farby. Dość długo malował, co
bardzo ucieszyło Mamę.
Byliśmy
też na spacerku przy małej fontannie stworzonej chyba specjalnie
dla dzieciaczków – w takie upały super sprawa, Ksawek miał tylko
zamoczyć rączki, ale zamoczył się calusieńki :)
Dobrze,
że Mama zawsze nosi kilka zestawów ubrań i bielizny dla Smyka.
Tutaj Ksawek usiłuje położyć na wodzie liścia:)
Tutaj Ksawek usiłuje położyć na wodzie liścia:)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz