Moja lista blogów

wtorek, 31 lipca 2012

Sianokosy


Weekend rodzinnie, troszkę momentami nerwowo z powodu nawałnic, ale zaliczony na „+”
Ksawek zdecydowanie odczuwa obecność i Mamy i Taty, sam pilnuje, żebyśmy byli oboje na każdym spacerku – widać jego autentyczną radość ze spędzonego wspólnie we trojkę czasu i to jest niesamowicie miłe :)




W niedzielę wybraliśmy się w dalszą podróż w miejsce, gdzie Mama spędzała w dzieciństwie większość swoich wakacji. Polska wieś, już może nie taka, jaką tam pamiętam, ale mimo zmian i tak pełna uroku, niezbyt mocno naruszona cywilizacją.
Troszkę szkoda, że Smyk nie może zobaczyć prawdziwego gospodarstwa tętniącego życiem ludzi i zwierząt, ale i tak tylko tam może zrywać jabłuszka prosto z drzew i pierwszy raz widział jak rosną ogórki i słoneczniki :), a Mama pozwala Mu biegać na bosaka po mokrej trawie, moczyć ubranie, chlapać wodą, biegać, krzyczeć, wspinać się na schody. Tam też miał ciocię i wujka, których męczył sobą :) i za to, że dali się pomęczyć Smykowi - cioci i wujkowi baaardzo dziękujemy!

Jak to Smyk recytuje ze swojej książeczki:
„sianokosów przyszła pora! Jest zadanie dla traktora!”







 To nasz późny powrót, Ksawek słodko zasnął, a my walczyliśmy z nawałnicami, bo w tych najgorszych momentach kompletnie nie było gdzie zjechać. Po lewej stronie drogi było zupełnie czarno i pioruny latały jak oszalałe. Potem się okazało, że w niedalekiej okolicy drzewo zabiło w aucie jedną osobę. Grrr, było naprawdę strasznie…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz