Dziś
cała nasza trójka spędziła urocze popołudnie na działce u wujka
Prezesa.
Wujek,
choć bardzo rzadko widuje Smyka, ZAWSZE rozbawia Go do łez.
Ksawek
intuicyjnie jakoś wie, że to ten wujek, co Go rozśmiesza i zawsze
jest od razu bardzo otwarty, spontaniczny, wręcz nachalny :)
Wujek
miał go nosić, podawać Mu pić, bawić się, gonić itd. Mama i
tata – NIE! Tylko wujek:)
Tak
więc wujek okazał się superNIANIEM, a turlanie kawałkiem plastikowej rury okazało się totalnym hitem i zajęciem na ok. 1,5 godziny! żaden fisher price nie zajął Ksawka nigdy na tak długo.
Mało tego, Smyk cały czas nie mógł tchu złapać, bo tak się chichrał. Mnie bolałby brzuch, Smyka nic nie bolało, choć ze śmiechu przewracał się nie raz buzią w trawę :)
Dziękujemy wujku za tak miłe popołudnie! Wracaj szybko, to zrobimy powtórkę, jeśli masz siłę oczywiście :P


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz