Moja lista blogów

poniedziałek, 23 lipca 2012

Weekend


..i po weekendzie.

To były 2 bardzo udane dni.
W sobotę mieliśmy gości, było bardzo miło. Smyk dostał magiczne pisaki, chwalił się swoim pokoikiem, robił gościom zupę ogórkową i kawkę :)


(kilka dni wcześniej dołączyliśmy do Ksawkowej kolekcji artykułów piśmienniczych kredki typu BAMBINO! Och! Jaki to był kiedyś szał! Jakie kolory!)

Mama natomiast upiekła rogaliki, a ściślej – rogaliki o kształcie nie-rogalikowym.
Kształty wymuszone przez dany owoc w środku ;)


Ksawek pierwszy raz zachowywał się trochę jak wygłodzone zwierzątko i mimo zakazu kradł czekoladki z szafy (Mama sądziła, że tam ich nie wypatrzy, mimo wszystko – czego oczy nie widzą…) ! A Smyk wspinał się na co się dało i stwarzał podwójne zagrożenie – alergią i upadkiem :/
Całe szczęście nic Mu nie jest, ma kilka nowych kropek, ale bez tragedii.



Niedziela na Kopcu Kraka
Niedzielę spędziliśmy u dziadków. Po obiedzie Mama zarządziła spacer na Kopiec Kraka. Spacer po ulubionych zakątkach podgórskiej części Krakowa wzruszył mnie nieco :/ Tęsknię bardziej.
Zawsze sobie wtedy marzę, co będziemy robić, jak spędzać czas ze Smykiem jak już w końcu uda nam się wrócić do Krakowa.
To już 3,5 roku poza nim, a 2,5 - TU.







Smyk wszedł na kopiec, szalał z dziadziusiem po krakowskich „polach”, tak intensywnie, że w drodze powrotnej usnął snem kamiennym, spał do rana, nic Go nie wzruszyło podczas wnoszenia Go przez Mamę na 3 piętro i przebierania w piżamkę. Poszedł spać „na bruda” :)
Na zdrowie Synku! :):)

 Mama zajrzała też na stary cmentarz podgórski, zobaczyć w jakim jest stanie. Jak można się było spodziewać, w coraz gorszym. Nie rozumiem tego, ale to inna historia.
Wzgórze Lasoty, Kościółek św. Benedykta (najmniejszy kościół w Krakowie), ulica Stawarza...tam jest część mojego serducha, jakoś tak się zlokalizowało :)


(ta rzeźba Chrystusa jest przeze mnie fotografowana od wielu lat. W chwili obecnej postać jak widać nie ma już połowy głowy :/)


Powrotu czas... jeszcze tylko kula, tunel nr 1, nr 2 i...Ksawek śpi :)







A dziś już śmigał na rowerku, który przez większość mijanych-komentujących osób, nazywany jest HULAJNOGĄ. Grrrr…
Smyk wyjechał pod 2 wielkie górki sam, bez pomocy! Mówi „dam ladę mamusiu!” no i dał!


Potem pojechał z tatusiem na zakupy i kupił m.in. „papiel to-ta-letowy” :)



Nowe powiedzonko:
„ ja nie mogę na to uwieziyć!!! (i łapie się za głowę)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz