„nogo!ja
zamykam moje auto, Ty nie możesz tutaj wejść!”
:D
Mama
dziś gotuje i gotuje się.
Rano
– śniadanie – 100% w kosz.
Ugotowała
ulubiony rosołek z mięskiem, tak jak lubi. 1 łyżka, płacz,
odruch wymiotny. Koniec.
Mama
zagotowana, mówi, że nie będzie w takim razie deserku, nie będzie
biszkoptów. Ksawek – „tak” Mama zła, dodaje: „Na
rowerek też nie pójdziesz w takim razie”, Ksawek: „tak!”
No
to Mama zagotowana zdecydowanie bardziej nadal przeprowadza ofensywę:
„ Czyli rozumiem, że wolisz siedzieć w domu i się nudzić?”
Ksawek: „taaak”...
No. I tak jakby chyba, nie osiągnęłam zamierzonego celu...
0:1 dla Smyka.
No. I tak jakby chyba, nie osiągnęłam zamierzonego celu...
0:1 dla Smyka.
Niekonsekwentna
Mama zrobiła Smykowi kotleciki z polędwiczki wieprzowej. Pytam:
„Zjesz?”
Ksawek:
„TAAAK!” Mama zrobiła 4 mikrokawałki, Ksawek zjadł
połowę jednego.
Mama
dała wędlinę, Ksawek zjadł 1/4 plasterka.
Z konsekwencji Mamy wyszło tyle, że faktycznie nie zjadł dziś NIC słodkiego.
Z konsekwencji Mamy wyszło tyle, że faktycznie nie zjadł dziś NIC słodkiego.
Oprócz
tego Mama dla siebie inny obiad, dla Taty inny...
Od
rana zagotowana.
Wysłała
Panów na zakupy...Odpoczynek.
Chwila
spokoju od:
mamo
siku, zaświeć mi światło, chce mi się pić, nie chcę herbatki
tylko sok, nie ten sok tylko czerwony, nie taki, bo jest za zimny, ta
herbata jest za ciepła, chciałem bez cytryny, i pytania, które od
kilku dni wystawia cierpliwość Mamy na wielką próbę:
„Mamusiu,
a co ja mam telaz loooobić???”
A
to tak, z innej beczki, ładny księżyc nam wczoraj świecił w
okna:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz