Moja lista blogów

środa, 4 lipca 2012

Rozmowa z nogą Mamy

Mama je śniadanie, obok Ksawek się bawi „drzwiami” czyli suszarką na bieliznę czyli wyimaginowanym autem– otwiera i zamyka otwiera i zamyka. Kiedy otwiera – zaczepia przypadkiem o moją stopę. Pochyla się do niej i mówi:
nogo!ja zamykam moje auto, Ty nie możesz tutaj wejść!”
:D



Mama dziś gotuje i gotuje się.
Rano – śniadanie – 100% w kosz.
Ugotowała ulubiony rosołek z mięskiem, tak jak lubi. 1 łyżka, płacz, odruch wymiotny. Koniec.
Mama zagotowana, mówi, że nie będzie w takim razie deserku, nie będzie biszkoptów. Ksawek – „tak” Mama zła, dodaje: „Na rowerek też nie pójdziesz w takim razie”, Ksawek: „tak!”
No to Mama zagotowana zdecydowanie bardziej nadal przeprowadza ofensywę: „ Czyli rozumiem, że wolisz siedzieć w domu i się nudzić?” Ksawek: „taaak”...
 No. I tak jakby chyba, nie osiągnęłam zamierzonego celu...
0:1 dla Smyka.
Niekonsekwentna Mama zrobiła Smykowi kotleciki z polędwiczki wieprzowej. Pytam: „Zjesz?”
Ksawek: „TAAAK!” Mama zrobiła 4 mikrokawałki, Ksawek zjadł połowę jednego.
Mama dała wędlinę, Ksawek zjadł 1/4 plasterka. 
Z konsekwencji Mamy wyszło tyle, że faktycznie nie zjadł dziś NIC słodkiego. 
Oprócz tego Mama dla siebie inny obiad, dla Taty inny...
Od rana zagotowana.
Wysłała Panów na zakupy...Odpoczynek.


Chwila spokoju od:
mamo siku, zaświeć mi światło, chce mi się pić, nie chcę herbatki tylko sok, nie ten sok tylko czerwony, nie taki, bo jest za zimny, ta herbata jest za ciepła, chciałem bez cytryny, i pytania, które od kilku dni wystawia cierpliwość Mamy na wielką próbę:
Mamusiu, a co ja mam telaz loooobić???”


A to tak, z innej beczki, ładny księżyc nam wczoraj świecił w okna:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz