Smyk oszalał na punkcie wyliczanek. Babcia
Krysia kiedyś sypnęła kilkoma i teraz Mama musi powtarzać np. „Na-u-li-cy-nu-mer-je-den……itd. I najlepsza jest oczywiście końcówka, jakaś
plątanina sylab, gdzie teraz słyszę same nieprzyzwoite słowa :/
Tak na marginesie, to Babcia Krysia zna
tyle wierszyków, bajek ,wyliczanek, piosenek, przyśpiewek, powiedzonek, przysłów
etc. – posortowane w głowie tematycznie, i celując konkretnie w temat –
zasypuje Młodego rymami, a ten się zanosi ze śmiechu :) Nie wiem skąd Ona (moja Mama) to wszystko pamięta. Ja nie pamiętam.
Przypominam sobie teraz i o zgrozo! Pojmuję z przerażeniem brak sensu, elementy
horroru lub wulgaryzmu w tych wszystkich rymowankach dla dzieci ;)
Np. Chodzi lisek koło drogi, nie ma ręki
ani nogi, kogo kitką przyodzieje, ten się nawet nie spodzieje - Mlody:
"mammuuusiu! A ja mam
lączki i nóśki..”
lub
„co to znaci <spodzieje>?”
Dziś musiałam wytłumaczyć co to jest WŚCIEKŁY PIES, bo...bo
dziś hitem było:
„WPADŁA BOMBA DO
PIWNICY NAPISAŁA NA TABLICY
ES PO PIES (smyk nie wie co to S.O.S)
WŚCIEKŁY PIES!”
Ksawek stał w oknie, Mama robiła leczo,
a ŁOBUZ darł się na całe osiedle.
Po czym usiadł i mówi:
„buzia mi się nie zamyka!”
:) Bo to prawda!
:) Bo to prawda!
***
Wczoraj na spacerze/rowerze, Smyk mówi
do mnie:
„obać jak lobię pach pach na tlawę!”
Wyglądało to tak, że rozpędzał się na
alejce, która była pod kątem, z górki, zjeżdżał z niej na trawę, która była pod
jeszcze większym kątem no i jechał. Szybko :)
Kilka razy upadł, m.in. wtedy, gdy ten
sam manewr powtórzył w wersji wstecz czyli jechał po prostu tyłem. Zobaczyła to
jakaś starsza Pani i nie chciała się od nas odczepić. Gromy się na mnie
posypały, że jak to takie maleństwo na 2 kółkach, że powinien mieć 3 kółka, bo sobie rączki i nóżki połamie, bo go nie
pilnuję…
Ech…ale ze mnie matka ;) i pomyśleć, że
jestem nadopiekuńcza…:P
Smyk ma też nową technikę zjazdów na zjeżdżalni
– na plecach.
A to Ksawek, zajął się sobą, gdy Mama
gotowała (na brodzie pieczątka):
może kiedyś mój syn będzie się
tatuował..? :D
***
Dzisiaj robiliśmy porządki w kredkach,
strugaliśmy je, wyrzuciliśmy te, które do niczego się już nie nadają i znowu miałam
dylemat – nie wiem dlaczego, ale ja od wielu lat mówię spontanicznie
niepoprawnie ZASTRUGACZKA (wiem, brzmi dziwnie), znajomi mówią różnie:
strugaczka, strugawka, temperówka.
Ale numer! Oto co znalazłam w Wikipedii:
Temperówka, w zależności od regionu
Polski i środowiska, posiada różne nazwy potoczne, np. temperaczka, temperka,
ostrzka, ostrzynka, ostrzałka, ostrzółka, ostrzatka, ostrzytko, ostrzówka,
naostrzka, naostrzyk, podstrugiwaczka, strugawka, strugałka, strużynka,
strugaczka, zacinaczka (małopolskie), zastrugaczka,
zastrugiwaczka czy zastróżka.
Na koniec – liczenie Ksawkowej kasiory (wyszło
10 PLN 40 groszy, ale po liczeniu i zabawie podejrzewam, że będzie to niższa
kwota). Przy okazji też zapomniana „zabawa” w odrysowywanie:




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz