Moja lista blogów

czwartek, 2 sierpnia 2012

„Wpa-dła-bom-ba-do-pi-wni-cy…!”


Smyk oszalał na punkcie wyliczanek. Babcia Krysia kiedyś sypnęła kilkoma i teraz Mama musi powtarzać np. „Na-u-li-cy-nu-mer-je-den……itd.  I najlepsza jest oczywiście końcówka, jakaś plątanina sylab, gdzie teraz słyszę same nieprzyzwoite słowa :/
Tak na marginesie, to Babcia Krysia zna tyle wierszyków, bajek ,wyliczanek, piosenek, przyśpiewek, powiedzonek, przysłów etc. – posortowane w głowie tematycznie, i celując konkretnie w temat – zasypuje Młodego rymami, a ten się zanosi ze śmiechu :) Nie wiem skąd Ona (moja Mama) to wszystko pamięta. Ja nie pamiętam. Przypominam sobie teraz i o zgrozo! Pojmuję z przerażeniem brak sensu, elementy horroru lub wulgaryzmu w tych wszystkich rymowankach dla dzieci ;)

Np. Chodzi lisek koło drogi, nie ma ręki ani nogi, kogo kitką przyodzieje, ten się nawet nie spodzieje - Mlody:
"mammuuusiu! A ja mam lączki i nóśki..”  
lub 
„co to znaci <spodzieje>?”

Dziś musiałam wytłumaczyć co to jest WŚCIEKŁY PIES, bo...bo
dziś hitem było:
„WPADŁA BOMBA DO PIWNICY NAPISAŁA NA TABLICY
ES PO PIES (smyk nie wie co to S.O.S)
WŚCIEKŁY PIES!”

Ksawek stał w oknie, Mama robiła leczo, a ŁOBUZ darł się na całe osiedle.
Po czym usiadł i mówi:
„buzia mi się nie zamyka!”
:) 
Bo to prawda!


 ***

Wczoraj na spacerze/rowerze, Smyk mówi do mnie:
„obać jak lobię pach pach na tlawę!”

Wyglądało to tak, że rozpędzał się na alejce, która była pod kątem, z górki, zjeżdżał z niej na trawę, która była pod jeszcze większym kątem no i jechał. Szybko :)
Kilka razy upadł, m.in. wtedy, gdy ten sam manewr powtórzył w wersji wstecz czyli jechał po prostu tyłem. Zobaczyła to jakaś starsza Pani i nie chciała się od nas odczepić. Gromy się na mnie posypały, że jak to takie maleństwo na 2 kółkach, że powinien mieć 3 kółka,  bo sobie rączki i nóżki połamie, bo go nie pilnuję…
Ech…ale ze mnie matka ;) i pomyśleć, że jestem nadopiekuńcza…:P


Smyk ma też nową technikę zjazdów na zjeżdżalni – na plecach.



A to Ksawek, zajął się sobą, gdy Mama gotowała (na brodzie pieczątka):


może kiedyś mój syn będzie się tatuował..? :D



 ***


Dzisiaj robiliśmy porządki w kredkach, strugaliśmy je, wyrzuciliśmy te, które do niczego się już nie nadają i znowu miałam dylemat – nie wiem dlaczego, ale ja od wielu lat mówię spontanicznie niepoprawnie ZASTRUGACZKA (wiem, brzmi dziwnie), znajomi mówią różnie: strugaczka, strugawka, temperówka.


Ale numer! Oto co znalazłam w Wikipedii:
Temperówka, w zależności od regionu Polski i środowiska, posiada różne nazwy potoczne, np. temperaczka, temperka, ostrzka, ostrzynka, ostrzałka, ostrzółka, ostrzatka, ostrzytko, ostrzówka, naostrzka, naostrzyk, podstrugiwaczka, strugawka, strugałka, strużynka, strugaczka, zacinaczka (małopolskie), zastrugaczka, zastrugiwaczka czy zastróżka.


Na koniec – liczenie Ksawkowej kasiory (wyszło 10 PLN 40 groszy, ale po liczeniu i zabawie podejrzewam, że będzie to niższa kwota). Przy okazji też zapomniana „zabawa” w odrysowywanie:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz