Moja lista blogów

niedziela, 19 sierpnia 2012

Przerwa


Przerwa w pisaniu była kryzysem wynikającym z niezrozumienia pewnych zawiłości globalnych…
Otóż od samego początku w statystykach wyświetlania stron mojego bloga pojawiały mi się wyświetlenia z dziwnych adresów (źródeł sieciowych)  rosyjskich, a teraz doszły rosyjskie pornograficzne…
Trochę mnie to przeraża. Póki co, za radą znajomego, postaram się to ignorować, a jeśli mnie to nadal będzie wkurzać to przeniosę bloga na inny adres. Napisałam o tym do google, ale
raczej nie spodziewam się odpowiedzi :/

Mam głowę pełną historyjek, powiedzonek i wspomnień z tych kilku raptem dni. Dziś tylko tyle ile zdążę.
Mamy nowego pieska! Do kolekcji psich pluszaków trafił Reksio. Ksawek karmi go z miseczki, dawał pić, przytulał itd. Dziś dołączył pies-balon czerwony Clifford. Już zresztą się zdążył znudzić podczas drogi powrotnej. 18 PLN za balon to też chyba lekka przesada :P No ale cóż, mówi się trudno! dobrze, że nie mamy trójki dzieci ;)
Zajrzeliśmy dziś do Wolbromia, zobaczyć jak się bawią ludziska na obchodach dni swojej miejscowości. Cytuję: (kopiuj wklej): festyn, w czasie którego wystąpią gwiazdy najwyższego formatu: Lady Punk, De-Mono, Verba, ZO-NO-ZA.
My oczywiście nie załapaliśmy się na gwiazdy najwyższego formatu, ale na wesołe miasteczko i kilka kramów (z balonami za 18 zenga!). Smykowi się w sumie niespecjalnie podobało, więc postanowiliśmy pojechać na rynek. Tam cisza, spokój…Mają ładną zabytkową remizę i nawet zalew wolbromski, o którym nigdy nic nie słyszałam! Nad zalewem niestety chyba nie da się spacerować, tylko płynąć, więc też nie skorzystaliśmy z jego uroków. 
Smyk konieczne chciał kopać w piłę, więc wróciliśmy na nasze lokalne boisko. Takiego brudnego nie widziałam Ksawka chyba nigdy! Na zdrowie synku! :)
Fotorelacja:


 
Kontuzja na kontuzji, polewanie potem wodą utlenioną, pianka, szczypanie i ryk :/ następnym razem na pewno długie spodnie!







Powiedzonka i dialogi:

Plosto to  - zamiast PO PROSTU – dłuuugo nie umiałam zapisać tego fonetycznie, ale w końcu się udało

Hmmm, niech ja się tlośkę zastanowię / musim pomyślić – tak zaczyna odpowiadać na pytania

PIKLO MI JEST! PITUL MNIE! (najczęściej wtedy gdy jestem bardzo zajęta i na coś Smykowi nie pozwolę np. na układanie moich koralików i kolczyków :])


Mama: kocham Cię bardzo!
Ksawek: wieś mamusiu, ja tego nie lozumim…
Mama: to znaczy, że jesteś dla mnie bardzo ważny, że nie umiałabym żyć bez Ciebie..
Ksawek: …tego teś nie rozumim….

Mam dobly nahumol! – czyli mam dobry humor + nastrój

Ksawek: mamusiuuuu, czi pieski jedzą mięnsko?
Mama: no pewnie, piesku bardzo lubią mięsko!
Ksawek idzie do swojej kuchni i mowi po cichu:
To ja Leksiowi na dziś mięsko ugotuję


Ksawek wykręca głowę do, tyłu, pytam co robi:
Ksawek: …Bo ja mamusiu nie widzę swoich plecków!
Mama: no bo nie da się zobaczyć! Musiałbyś być kurą!
Ksawek: wykręca mocniej: obać! Tlochę widzę!


Czi mozieś mi to wyjaśnić mamusiu? (tym pytaniem dręczy, bo inaczej nie można tego określić).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz