Każda mama pierwszego syna na pewno wie
o czym będzie mowa :D
Otóż to nie jest takie wszystko łatwe i proste
jak na filmach ;)
Samo w sobie sikanie siusiakiem to już
jest wyzwanie, no bo przecież żadna z nas nigdy wcześniej tego nie robiła, a tu
teraz trzeba nauczyć siebie i potem dziecko.
Tata może trochę pomóc w kwestiach
merytorycznych, ale logistyka pozostaje na mojej głowie.
Po wielu już tygodniach siusiania
wszędzie, to znaczy tam gdzie akurat Smyk krzyknie: MAMO! SIKU! Powolutku dochodzimy
do niemalże perfekcji.
Niestety jakoś nie miałam okazji omówić
tego zagadnienia z innymi mamami maluchów płci męskiej, które właśnie zaczęły
życie bez pieluch, więc zamiast rad trzymam się intuicji.
Początki były baaardzo trudne.
Pierwsze siku w terenie, Mama cała
szczęśliwa, myślałam, że to takie ot, normalne, proste – Smyk stoi, Mama
trzyma, siku leci i pozamiatane, a tu zonk! Siku wcale nie leciało tam gdzie
chciałam no i przez wiele wiele dni/tygodni kończyło się to obsikiwaniem moich
rąk, i swojej bielizny, często też spodni itd.
Potem różnie – siad prosty w powietrzu,
przechylanie, kucanie …
Wniosek – jeśli dorośli faceci mają tak
samo ciężko jak Ci mniejsi, to cofam stwierdzenie, że facet może sikać
wszędzie. No i już kumam o co chodzi z drzewami :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz