Moja lista blogów

piątek, 31 sierpnia 2012

W krzyżowym ogniu pytań



To się nie da opisać. To trzeba przeżyć.
Żadne opowiadania nie są w stanie uzmysłowić, jak dziecko może faktycznie zadręczyć swoją dociekliwością, nie zamykającą się buzią, ciągłymi pytaniami. Nigdy nie ma dla dziecka odpowiedzi ostatecznej, zawsze odpowiedź rodzi kolejne pytania. 

Ksawek dręczy nas, sąsiadów, panie w sklepie, mijane na spacerze osoby…I człowiekowi się wydaje, że dziecko zadaje te pytania, bo musi, bo to taki wiek, wszystkie dzieci zadają więc nie ma się czemu dziwić. Tylko niech mi ktoś powie, jak to możliwe, że On nie pyta, żeby pytać, On pyta, żeby wiedzieć! Naprawdę, nasz syn koduje wszystkie odpowiedzi i nie ma zlituj! Musztruje nas, poprawia, sprawdza, kontroluje…
Np. wczoraj, Tata znowu siedzi w pracy dłużej, my na spacerze, siedzimy na krawężniku, pijemy soczek:
Ksawek: Maaamoo! Co to za znak!
Mama: Ślepa ulica to znaczy że koniec ulicy i nie da się dalej jechać
Ksawek (pokazując jakiś znak na trawniku, dość daleko, bez opcji, że przeczytam z tej odległości): a tamten?
Mama: yyyy, zakaz chodzenia po trawniku!
Ksawek: Maaamusiuu, a tata mi mówił, że to znak zakazu wyrzucania papielosów na tlawę!
Dokładniej jest to znak faktycznie zakazu wyrzucania śmieci, a czemu te papierosy…nie wiem. Ostatnio kilka razy się bawił, że pali… Tata czasem sobie wieczorem zapali, ukrywając się, jedyne co Smyk widzi, to babcię i dziadka – raz na 2 tygodnie i tyle, a tak Mu temat przypadł, że ciągle powraca jak bumerang.


Nasze dziecko również w mig a w zasadzie mig to i tak zbyt dużo czasu – łapie powiedzonka (nie zawsze ładne :P), wierszyki, rymowanki, przysłowia. Chodzi i gada „co ty, co ty, klulu złoti!, jak się je to się nie gada, ciemu ciemu bo nie ma dziemu, co się stało, ciele honkiem wyleciało i ostatnio  - „slutututu majtki z dlutu… wiem! Słyszy to ode mnie! Tak więc czas chyba zakończyć głupie żarciki i mieć się na baczności! 
Ściany i dzieci mają uszy!!! :D


Acha, i chyba gdzieś usłyszał i liczy po angielsku, tak mi się wydaje, bo tylko kilka razy podsłuchałam: „łan Ti tu” więc brzmi jak ONE, THREE, TWO.


Oto nasze dzisiejsze dzieło – buzie na chmurce i słoneczku – dzieło Smyka, a to pomarańczowe też, ale najpierw to była burza, potem zły pan, a potem sam nie wiedział.
To niebieskie z kolcami to też niby słońce, wg Ksawka






NA KONIEC - chyba wszystkie dzieci lubią siedzieć w szafie. Jeśli nie ma nigdzie Ksawuśka to znaczy, że jest tutaj:

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz