Nie mam słów na to, jak
kochany jest nasz syn...
Dziś kremował mi ręce i
nogi, masował stopy, przytulał, mówił, że kocha mnie jak stąd do nieba itp...
Przed chwilą przybiegł
się pożegnać, przytulamy się, Mama mówi:
M: niech Ci się przyśni coś miłego, kolorowego, fajnego, coś
co kochasz...
K: niech mi się psiśni Mamusia!
Po czym pobiegł do
siebie, wraca, Tata krzyczy, żeby nie biegał boso, a Smyk podbiega do mnie i
delikatnie głaszcze mój brzuch i mówi:
Psisiedłem się pożegnać
z dzidziusiem
<wzrusz>
<wzrusz>
Ps. Żeby nie było tak
słodko, Ksawuś mówi, że będzie kochał tak samo dzidziusia, jak pieska (którego
myśli, że kupimy po wizycie i konsultacji u alergologa).
Nawet podejrzewam, że
pieska kochałby bardziej ;D, bo pyta, czy ja na pewno nie mogę urodzić pieska
<lol>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz