Moja lista blogów

środa, 20 lutego 2013

W salonie fryzjerskim






No i proszę! Tak po prostu spontanicznie Ksawery zgodził się w końcu iść do fryzjera.
Na początku mówił, że jednak woli jak przychodzi do nas pani sąsiadka i u nas podcina Mu włoski, ale Pani sąsiadka ciężko uchwytna, więc łatwiej byłoby po prostu chodzić do salonu.
Zgodził się dość szybko. Zaskoczył mnie. Ubraliśmy się, dość lekko z resztą, bo jak wyjrzałam za okno było +5 stopni i świeciło słońce, jak zeszliśmy na dół była śnieżyca i minusowa temperatura, no ale nic. Dotarliśmy do osiedlowego saloniku, musieliśmy czekać w kolejce, Smyk bawił towarzystwo swoim gadulstwem, obejrzał wszystkie gazety motoryzacyjne, potem zasiadł na fotelu i ...!!!!! był taki grzeczny! Pani fryzjerka na początku naburmuszona i chyba niezadowolona z wieku kolejnego klienta – piała z zachwytu nad zachowaniem Ksawka. Smyk słuchał wszystkich poleceń, zamykał na dość długo oczy, nie ruszał się itd. Na koniec powiedział, że podoba Mu się muzyka w lokalu i że jeszcze tam wróci :D
Włoski ma nareszcie równe i proste i ładne :) Nie dużo podcięte, no bo zapuszczamy, ale jest w końcu profesjonalnie!


Mało tego, Mama rozochociła się i pobiegła popołudniu sama do tej samej pani fryzjerki.
No i szok! Zapłaciłam 30 PLN z myciem i układaniem itd. I jestem mega zadowolona! Pani w 15 minut ścięła moje włosy dokładnie tak jak chciałam :)
Niech się Loreale schowają! (przynajmniej tutejsze ;) )


Oto Smyk na fotelu i w nowej fryzurce:




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz