No i proszę! Tak po
prostu spontanicznie Ksawery zgodził się w końcu iść do fryzjera.
Na początku mówił, że
jednak woli jak przychodzi do nas pani sąsiadka i u nas podcina Mu włoski, ale
Pani sąsiadka ciężko uchwytna, więc łatwiej byłoby po prostu chodzić do salonu.
Zgodził się dość
szybko. Zaskoczył mnie. Ubraliśmy się, dość lekko z resztą, bo jak wyjrzałam za
okno było +5 stopni i świeciło słońce, jak zeszliśmy na dół była śnieżyca i
minusowa temperatura, no ale nic. Dotarliśmy do osiedlowego saloniku,
musieliśmy czekać w kolejce, Smyk bawił towarzystwo swoim gadulstwem, obejrzał
wszystkie gazety motoryzacyjne, potem zasiadł na fotelu i ...!!!!! był taki
grzeczny! Pani fryzjerka na początku naburmuszona i chyba niezadowolona z wieku
kolejnego klienta – piała z zachwytu nad zachowaniem Ksawka. Smyk słuchał wszystkich
poleceń, zamykał na dość długo oczy, nie ruszał się itd. Na koniec powiedział,
że podoba Mu się muzyka w lokalu i że jeszcze tam wróci :D
Włoski ma nareszcie
równe i proste i ładne :) Nie dużo podcięte, no bo zapuszczamy, ale jest w
końcu profesjonalnie!
Mało tego, Mama
rozochociła się i pobiegła popołudniu sama do tej samej pani fryzjerki.
No i szok! Zapłaciłam
30 PLN z myciem i układaniem itd. I jestem mega zadowolona! Pani w 15 minut
ścięła moje włosy dokładnie tak jak chciałam :)
Niech się Loreale
schowają! (przynajmniej tutejsze ;) )
Oto Smyk na fotelu i w
nowej fryzurce:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz