Piękny sobotni ranek.
Udało nam się już po śniadaniu zebrać i wbrew sobotniemu porządkowi dnia
pojechaliśmy całą rodzinką na zimowy spacer. Zabraliśmy sanki i kierunek Ojców.
Matko! Jak tam
pięknie!!! Poczułam się jak na Podhalu! Zasypana dolina, kuligi, dzwoneczki, czapy
śniegu na choinkach, cudnie!
Ksawuś zabrał ze sobą
nowy zestaw do odśnieżania i oczywiście odśnieżał Ojców również :)
Smyk zobaczył koniki,
białe w czarne cętki i krzyczy:
Mamo! Zobać! Zebly!
:)
***
Popołudniu mieliśmy
gości. Wujka Ksawek widział kilka razy w swoim życiu i po kilku minutach wczorajszej wizyty mówi:
Wujku, wiesz, kocham Cię!
Ech... Ksawuniek teraz
kocha wszystko to co lubi.
Przy okazji wizyty,
Mama przypomniała sobie, jak fajnie jest kąpać Smyka i jak miło jest Go usypiać
(od czasu do czasu) bajeczkami :):):)
Smyk tuż przed zaśnięciem wtula się i mówi – baldzo Cię
kocham!
Ja Ciebie jeszcze
bardziej Synku :*






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz