Dziś już nie
wytrzymałam... ile można siedzieć w 4 ścianach!
Ubraliśmy się i
poszliśmy na spacer. Smyk ledwo mówi, taki ma nos zatkany, ale to końcówka, bo
w nocy juz pięknie śpi, nie budzi się nie mogąc oddychać.
I mnie i Jemu świetnie
to zrobiło, a okazało się, że nie jest tak źle NA POLU – czuć zbliżającą się
wiosnę.
Jest brzydko jak
cholera! Spod śniegu wyszło miliony osiedlowych przebiśniegów (jutro obiecuję
fotkę przyrodniczą :D), brud, syf, czarny śnieg itd., ale... wzięliśmy głęboki
oddech i było miło :) Tak miło, że zjedliśmy obiad i poszlismy na drugi spacer
:) Potem na zakupy i tym sposobem byliśmy połowę dnia poza domem! Oooł jeee! :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz