Moja lista blogów

wtorek, 13 listopada 2012

Wypadanie



...z rąk.
Jejku, co za dzień! Najpierw wysypałam całe opakowanie pieprzu (na szczęście nie mielonego, ale i tak zbieranie małych kuleczek nie jest fajne), potem przypadkiem zamiast szczypty soli wsypało mi się połowę ikeowego słoiczka, no i gotowanie makaronu dla Smyka od początku.
Potem wylewając wodę czarną od płukania pędzli Ksawka rozbryzgało się to na połowę kuchni…

 Położyłam sobie na sofie karty SD. Jedną wcięło kilka sekund po tym jak się przez sofę przewinął Młody. 
Dialog:
Ja: brałeś kartę do aparatu, tu taka leżała przed chwilą?
K: tak, blałem
Ja (uff): no to gdzie jest?
K: nie wiem, przecieś nie blałem
Ja: ..(piana)
Szukałam szukałam, nie ma! Po prostu nie ma! Zapadła się pod ziemię.

Od godziny ok. 14:00 na podłodze w pokoju Ksawka nie ma kilku centymetrów wolnego dywanu. Wywalił kilka szuflad zabawek, tak, o, po prostu, sam nie wie po co.
Chodzi po tym, kopie, przesuwa, na moje prośby posprzątania reaguje z uśmiechem, że oczywiście, poprosił o pomoc, stwierdziłam, że jak zacznie chociaż i zrobi cokolwiek sam, to Mu pomogę. Kilka razy robił na odwrót, mieszał zabawki itd.
Poszłam koordynować.
Ja: wyciągnij gwiazdkę z wiaderka
K: jaką gwiazdkę?
J: leży przed Tobą (w wiaderku była tylko ta gwiazdka i kilka zwierzątek, nie można było jej nie widzieć)
K (grzebiąc mieszając itd. Wkłada głowę do wiaderka..): nie ma gwiazdki!
Ja: (wzbiera we mnie złość, a chęć pomocy oddala się) wyciągnij tą gwiazdkę jeśli chcesz, żebym Ci pomogła
K: ale jaką gwiazdkę?...
Wyszłam z pokoju.

Minęło kilka godzin, bałagan jaki był taki jest. Boli mnie, bo nie znoszę bałaganu, ale będę konsekwentna.

…Przed minutą Ksawek przyniósł mi kartę SD. Pytam gdzie była, a On na to:
U mnie, na dywanie.

Ja wymiękam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz