Był i
kotek, ze specjalnie wyciętym miejscem na nosek, ale już się Smykowi znudziło i
nie chciał być kotkiem :)
Maska
pieska baaardzo przypadła Mu do gustu, pytałam, czy Go nosek nie boli – nie
nie, odpowiadał Smyk, ściągam maskę, a nosek spłaszczony i czerwony. Musiało
boleć. Głuptas :)
Ksawek
dziś powiedział, że „idzie na dwór”. Szczęka mi opadła. Mówię Mu: "na jaki
dwór! Na pole!" (śmiech), a on – "nie, bo tak mówiły gwiazdki na Mini mini"...
No i
masz. Moje dziecko będzie mówiło tutejszym dialektem :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz