Mama robi powoli listę rzeczy, które przydałyby się Smykowi.
Ksawuś pyta, co robię i
„do ciego”(do kogo) ja piszę. Marszczy czoło, i mówi:
K: ja nie lubię tego co
tam mówiłaś
M: świętego Mikołaja?
K: tak...
M: no ale on przynosi
dzieciom prezenty, wszystkie dzieci go lubią!
K: ale ja go nie lubię,
a plezenty i tak dostaję...
Bez komentarza:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz