Moja lista blogów

poniedziałek, 19 listopada 2012

Paprochy

Moje dziecko wszędzie czuje paprochy...w każdym jedzeniu są „paplochy”. Tylko w mleku nie ma.
Jego jedzeniowe fanaberię odbierają chęć do wszystkiego. Mam tego po kokardki! Jestem strzępkiem nerwów, brak mi już siły, inwencji, cierpliwości. Ksawek dzisiaj zrobił ze mnie emocjonalną miazgę.
Jestem tak zmęczona, jak po całym dniu chodzenia po górach. Nic mi się nie chce. Najchętniej poszłabym spać.
Albo żeby On poszedł. Wczoraj gdzieś przeczytałam wypowiedź jakiejś mamy, o tym, że jej 4letnia córka nadal śpi w ciągu dnia do 3 godzin!!! i ta mama również dodała, że w sumie to jej wszystko jedno, bo ona i tak pracuje po 12 godzin i dziecka nie widzi, ale chociaż w weekendy ma spokój i czas dla siebie :/
Tak to ja mogę mieć i pięcioro!

Smyk jadł dzisiaj śniadanie prawie godzinę. W sumie, to przesada zarówno nazywać to śniadaniem i użyć słowa „jadł”. Robił mnie w balona, żeby jak najdłużej oglądać bajkę (uprzedzam wszystkich, którzy myślą, iż nie znam idealnej, książkowej metody wychowawczej zabraniającej podczas posiłków odwracania uwagi dziecka od jedzenia – ŻE JĄ ZNAM! Ze słyszenia!I zapewniam, że gdyby moje dziecko zjadło przy bajkach 2 razy więcej niż bez to bym Mu puszczała bajki non stop. U nas nic nie działa). 

Dzisiaj podczas jednego śniadania było:
siku, 2 x podgrzej-zimne, dodaj mi biszkopcika, podmuchaj bo za gorące, chcę herbatki, wytrzyj mi łyżeczkę bo się pobludzila, wyciągnij mi „paplochy” (po posypaniu na prośbę zainteresowanego biszkoptem), wypluwanie na chusteczkę „paplochów” i kilka chwil jęków, płaczu, zakończone histerią trwającą 20 min.

Tata po weekendzie stwierdził, że zniesie dużo, ale nie może sobie poradzić nerwowo z obiadami...On też wymiękł już na dobre.
Wczoraj też stwierdziliśmy, że nasze dziecko świetnie już potrafi mówić o swoich emocjach i potrzebach: jestem zły, zmęczony, śpiący, za gorąco mi, zimno itd.
Jednego nie mówi – że jest głodny...Kiedykolwiek się Go nie zapyta czy jest głodny, odpowiedź jest zawsze jedna – NIE.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz