Moja lista blogów

czwartek, 15 listopada 2012

Skierowanie, Krecikowo

Od kilku dni usiłujemy uzyskać skierowanie dla Smyka. Tata jeździł, dzwonił, wracał z niczym.
Dzisiaj obudziłam Ksawka wcześniej i pognaliśmy do przychodni na zdrowe dziecko. Nasza lekarka przyjmuje na zdrowym dziecku 1 dzień w tygodniu 3,5 godziny, oczywiście łącznie ze wszystkimi szczepieniami. Wchodzimy, a tam tak na bidę ok. 30 osób, 30 minut przed końcem urzędowania pani dr..Ręcę mi opadły.
Idę do rejestracji, daję książeczkę, odbieram receptę zamówioną pisemnie i osobiście przez Tatę, i mówię, że chcę TYLKO skierowanie. Oczywiście one nie mogą, dużo ludzi, bla bla, no to już podniesionym głosem dyskutuję, że uzyskanie jednego świstka papieru graniczy z cudem! Etc. W końcu, pani w rejestracji kazała wejść do gabinetu i zapytać pani dr. Po 5 minutach zorientowałam się, że nie mam książeczki Ksawka, wracam do okienka, pani mówi, że przecież zaniosła razem z kartą do gabinetu. Wchodzę do gabinetu, książeczki nie ma, wszystkie pielęgniarki szukają – nie ma!Oczywiście zostałam wyproszona z gabinetu, no bo i tak nic na razie się nie da.
Szukają i mówi do mnie przy wszystkich – przecież ja nie brałam Pani książeczki!proszę sprawdzić w torebce!może w ogóle Pani nie wzięła? Dostałam piany, bo przed chwilą mówiła mi ta sama baba, że książeczkę zaniosła do gabinetu a teraz robi ze mnie głupa. No więc zaczęło się ostro, miałam całkiem sporą widownię, jak za PRL w przychodni, w końcu podchodzi do mnie jakaś matka i przeprasza, że ona przypadkiem schowała do siebie, bo ma taką samą książeczkę...a na to baba z rejestracji:
Tak to jest, bo jak się rejestruje, to się nie urządza pogaduszek ze znajomą tylko sie patrzy co się robi! Hehehe To już było przegięcie, więc wyraziłam swoje zdanie o jej zachowaniu, potem dostałam w końcu skierowanie, znowu bez książeczki, więc znowu się wracaliśmy
M A S A K R A!!!

Sytuacja wygląda tak, że tutaj, ja jestem sama samiuteńka z dzieckiem, przez ostatnie 1,5 tygodnia zakatarzonym, bez auta, rodziny, niań etc., Tata od świtu do wieczora w Krakowie i potrzebuję np. Recepty na mleko, skierowania, medycznej porady lub po prostu coś na obiad... i musiałabym mieć gońca lub tresowanego gołębia pocztowego.


***

Krecikowo – dla Tatusia


Mimo pieknej dziś pogody, Ksawek mnie zaciągnął w drodze powrotnej do sali zabaw. Mama bez śniadania, jedzenia i picia (śniadanie zjadłam dziś o 13.30) ale co tam :) Na koniec pani poczęstowała Go cukierkami, a że moja sierotka nawet nie umie tego odpakować i nie wie co się z tym robi, powiedziałam, żeby wziął dla mnie, wziął oczywiście żółtego :), ale nie jednego, bo zatrzymał Panią i mówi:
jeśćie dla Tatusia!”
Znowu się wzruszyłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz