Padam
Na Ryj.
Muszę
chyba zmienić system. Tylko 2 dni w tygodniu razem we Trójkę, a
całą sobotę za...chrzaniamy.
Dziś:
Mama:
mycie okien i balkonu+przedzimowe porządki, 3 pralki i kolejne 2
czekają (wieszanie prania jest dla mnie najgorszym chyba
koszmarem prac domowych!po prostu nienawidzę!), szarlotka, obiad
x 2, odkurzanie, ścieranie kurzy z każdego zaułku i nie tylko,
mycie i sprzątanie kuchni, przygotowanie podwieczorku dla wszystkich
(obieranie owoców i krojenie na kawałeczki – bynajmniej nie dla
Ksawka, który jak przypadkiem dotknął rękawem mandarynki, poszedł
z obrzydzeniem się wymyć...), przygotowanie 2 kolacji (m.in rybę i
sałatki z pomidorów i mozarellą, z oliwą, ziołami i cebulką),
zamieszczenie 2 ogłoszeń płatnych w necie, oblekanie pościeli.
Udało mi się też pijąc kawę przygotować zdjęcia Smyka z
początku roku do kolejnego fotoalbumu.
Jeszcze
czeka mnie teoretycznie kolejna zmywara, prasowanie, moje cosobotnie
domowe SPA (które dziś ze zmęczenia traktuje niemalże jak
obowiązek a nie przyjemność dlatego dołączam do listy).
Tata:
mechanik, myjnia, sprzątanie auta, zakupy, spacer z Ksawkiem,
naprawianie kilku usterek w domu, proszących się o naprawienie od
dawna, odkamienianie pozatykanych kranów (co tygodniowy mus),
prasowanie,wieczorna toaleta Smyka plus usypianie (właśnie śpią).
No
i pisaliśmy dziś w końcu LIST DO ŚWIĘTEGO:
(Ksawek
niespecjalnie zainteresowany, a nawet niechętny – On na prawdę
nie lubi św. Mikołaja:), robi to tylko dla Nas :P)
Jutro
od rana znowu gary. Nie zdążyłam zamarynować filetów. Będą w
sosie z suszonych moreli, śliwek i żurawiny i ciemnym ryżem :)
Zobaczymy co wyjdzie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz