Moja lista blogów

wtorek, 6 listopada 2012

Byle do wiosny...



Listopadowo.
Do tego doszło przeziębienie i Taty i Smyka. Smyk od urodzenia nie chorował. Raz miał 1 dzień wysoką temperaturę i 1,5 roku temu przed wyjazdem nad morze miał katar. Tyle. Tak więc dziś jak się obudził i jęczał przez nos to mnie dreszcze przebiegły.
Raz, że latka Mu lecą, a ja nie znam się na dawkowaniu leków dla obecnej grupy wiekowej, dwa nie mam leków, bo się te „w razie gdyby” przeterminowały i powywalałam, a pogoda taka, że nie wyjdę z Nim nawet do sklepu czy apteki, więc przymusowe siedzenie w domu z zasmarkanym Smykiem, trzy – sąsiadka, z którą się w końcu umówiłam, po 3 latach, nie przyjdzie, bo i mój prycha i jej prycha i gorączkuje, cztery – dziadziuś jutro do nas nie wpadnie, bo miał nam kleić tapetę, no a tapety jak wiadomo niet, więc wizyta przełożona,  pięć - Tata wraca coraz później (przez pogodę i dodatkowe rzeczy do załatwiania po pracy, których my z Ksawkiem nie damy rady załatwić - bynajmniej nie z innej przyczyny) – reasumując - umieramy z nudów.

Za to wieczorami, oczywiście nie wiem co mam robić, bo chciałabym wszystko na raz.

Zapas materiałów do decu w zastraszającym tempie mi maleje :/ mimo 2 sporych „dekuszopingów” kilka dni temu. No i włosy tracę, chyba muszę pracować w czepku, bo już 3 razy przykleiłam się do wiszących nade mną schnących bombek i moje długie włosy poniosły znaczne straty.

Kolejna pożyczona książka ma jakieś 5 cm grubości.

Sterta prasowania ma więcej niż 5 cm grubości ;) a jutro będzie miała drugie tyle, bo właśnie pralka skończyła prać.

No i kilka fajnych pozycji w programie TV, a zaległości na necie...uuuhuhuhuuu.
Koniec roku też zbliża się, trzeba by się było w końcu zebrać do stworzenia kolejnej fotoksiażki dla Smyka, no i jakieś zdjęcia z tego roku wywołać, a wybrać i przygotować coś z tego ogromu zdjęć to robota na kilka tygodni. Lista prezentów dla Ksawka też by się przydała, w końcu będzie teraz okazji, a okazji...
Matko, właśnie mi się przypomniało, że miałam w tym tygodniu umówione wstępnie 2 spotkania w sprawie noo, powiedzmy realizacji naszych marzeń.
Ech...póki co idę sprawdzić czy znowu wygraliśmy skumulowane miliony.
Dobrej nocy wszystkim!

Ps. Zapomniałam wspomnieć o suszarce – w sobotę myślałam, że umarłam...susząc włosy ok. godziny 2:00 w nocy, usłyszałam huk, potem zobaczyłam płomienie, rzuciłam suszarkę i...ciemność. Okazało się, że spalona suszara wywaliła nie tyle korki w mieszkaniu co w ogóle odcięło prąd. Dobrze, że tylko w mieszkaniu, bo było tak ciemno na osiedlu, że już myślałam, że całe osiedle odłączyłam od zasilania :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz