Nic nie wygląda na takie jakim jest! :)
Miodem - bo Ksawek mimo głodówkowego dnia, dał się przekupić słonymi literkami lajkonika (uwielbia je) i 3 x oblizał łyżeczkę z miodem!!! szok! mało tego, przyznał, że to całkiem słodkie i smaczne! Nie przekonał się oczywiście jednak na tyle, żeby zjeść np. grzankę z miodem, ale i tak jest to na prawdę COŚ!
Mlekiem - bo dzisiaj usłyszeliśmy kolejny totalnie absurdalny lokalny przepis - otóż pan dyrektor przychodni, postanowił, że nie można zamawiać telefonicznie recept na mleko (bebilon pepti) i że trzeba osobiście się stawić w rejestracji, złożyć pisemne zamówienie i do 3 dni odebrać receptę. MĄDRE???
W naszym kraju nie ma przepisów umilających rodzicom życie.
Kiedy w Krakowie nasza alergolog przepisywała nam bez mrugnięcia okiem receptę na 10 puszek mleka, tutaj maksymalna liczba opakowań wynosiła 4. Potem było kilka przepychanek, interwencji, przepisywania po 1 opakowaniu, potem u innego lekarza, bo naszej coś się porąbało i nie mogła się doszukać zaświadczenia z poradni alergologicznej o konieczności dalszego spożywania takiego mleka przez naszego syna...Znalazło się dopiero jak stawiłam się osobiście.
Bardzo, baaardzo bym chciała, żeby Ksawek miał w swoim środowisku choć jednego kolegę/koleżankę z alergią pokarmową, bo na Jego miejscu, niestety, ale faktycznie i ja czułabym się "inna"...
Może rok 2013 przyniesie dodatkowo lepsze wyniki Smyka...Tak bym chciała!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz