Dzieci też mają czujnik
poniedziałków...
Kocham „Na wspólnej”,
które rozpoczyna MÓJ czas. Tylko ja i ja, ja ze sobą, ja z moim decu, ja z
kompem, ja z książką, ja z TV, ja z Tatą (jeśli nie pracuje).
Dziś musiałam walczyć o
tę własną przestrzeń i czas kluczem, w sposób dosłowny! Całe szczęście, że
kupiliśmy drzwi z zamkami i kluczami.
Nie tylko tapet tu nie
da się kupić... Weszliśmy do sklepu AGD, podchodzę do półki,
przybiega Pan i mówi:
„przepraszam, ale
zamykamy” Ja pi....ę!!!!!!!!! No więc złapałam pierwszą lepszą suszarkę i tyle.
Przy kasie stałam 10 min, bo przede mną stała mama z dorosłym synem, któremu kupowała
plazmę za kasę z kopert. Jedna koperta ku jej zaskoczeniu nie wystarczyła,
musiała uruchomić głębsze zaskórniaki, ponoć nie pamiętała peselu (można po
tylu latach nie pamiętać swojemu peselu??? lub peslu jak tu niektórzy mówią) no
i rozkminiali przez 10 min czy chcą dodatkową gwarancję..bla bla bla..a ja tam
stałam z tą suszarką jakąś.
Potem rundka po
sklepach w celu kupienia bazylii. To już drugi raz, kiedy w całym cholernym
mieście, w tej metropolii, nie ma bazylii w doniczce!!!mało to, co tam bazylia,
zastąpimy ją rukolą, ale parmezanu lub parmezanopodobnego również nie ma! I nie
mówię tu o osiedlowych sklepikach, tylko o tutejszych supermarketach typu LIDL.
Szlag by to! Wróciliśmy
z jakąś suszarką, z rukolą zamiast bazylii, z serem edamskim zamiast parmezanu,
bez tapety, głodni, zmęczeni i wściekli...
Nam wściekłość uszła po
napełnieniu brzuchów, za to Ksawek postanowił wyrównać rachunki i dlatego Mama
uciekła.
Mam dość.
Do listy cudowności
lokalnych dorzucę jeszcze kilka historyjek:
1) leje, ja nie mam nic na obiad, pobiegliśmy z Ksawkiem po
ryby, wyszło 8 PLN, od 10 PLN można płacić po ludzku, czyli kartą (nie kręcę
nosem, że od 10 PLN, bo to jedyne miejsce na osiedlu, w którym od kilku dopiero
miesięcy można w ogóle dokonywać transakcji bezgotówkowych), złapałam Nutellę –mały
słoiczek za 8,5 PLN, chciałam szybciej, żeby nie trzeba było dziś jechać do
supermarketu...No a i tak byliśmy i co? 2 x większy słoik po 7,99 PLN. Te
osiedlowe delikatesy mają chyba najwyższą marżę z jaką się spotkałam i często
gęsto stare mięcho, ale co z tego, jak mają monopol i tak ktoś kupi i tak. Ja też
kupuje, bo czasem nie mam wyjścia. Grr Acha, i zawsze jak jedziemy wózkiem/rowerkiem
i zostawiamy go sobie przy drzwiach „A” to zawsze kasa przy tych drzwiach się „rozlicza”
i muszę i tak iść do kasy „B” po drugiej stronie sklepu i ulicy no i potem
wracać po wózek/rowerek etc. Dziś w związku z tym zaczęłam soczyście kląć pod
nosem.
2) Straciłam wątek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz