Rano Tata zapolował na
królika i w związku z tym i Starszakowi dostało się sporo kicaja :)
Starszak miał zupkę
grysikową z królikiem, natomiast Leo zjadł dziś po raz pierwszy zupkę ugotowaną
przeze mnie.
Boziu, zapomniałam ile
to roboty...:/ zmęczyło mnie to strasznie, to wyparzanie za każdym razem noża,
widelca, krojenie warzyw, kojenie mięska, miksowanie (co jest trudne w
przypadku taka małych ilości zupy). Mięso nie chciało się zmiksować na gładko,
no to przecierałam przez sitko, nie dało się, wszystko wystygło...
Alternatywa – otwieram słoik
i daje jeść.
Hm....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz