Nienawidzę zimy, ale co
zrobić. Przylazła w końcu, w końcu stycznia.
Jak dla mnie może już
wracać skąd przyszła.
Smyk natomiast po
wyjściu na krótki spacer adaptacyjny wrócił mokry do majtek...
Latał jak szczeniak
spuszczony ze smyczy.
1,5 miesiąca siedział w
domu., bidok :*
(w trakcie rzucania śniegiem w mój telefon)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz