Jak miło jest znowu
swobodnie spacerować :)
Dziś nie chciało mi się
w ogóle wracać, wobec czego zamiast wracać z Leo po godzinie, do garów,
odebraliśmy Smyka z przedszkola i poszliśmy jeszcze do apteki kilka osiedli
dalej – wszyscy razem, we czwórkę. Leo pierwszy raz troszkę na rączkach, bo już
go nudzi leżenie w gondoli.
Jak zawsze mam teraz
wyrzuty sumienia, że przesadziłam z czasem spaceru, bo przecież dziś brał
ostatnią dawkę antybiotyku, ale lekarka mówiła, żeby spacerować, no to chodzimy
:)
Tym bardziej, że syf w
powietrzu jakiś mniejszy dziś był.
Potem Tata rozpakował
transport pudeł ze strychu dziadków i w końcu Leo będzie jadł posiłki na naszym
poziomie, bo ma swoje krzesełko :)
Przyjechało też pudło z
ubrankami na rok (roz. 80) i więcej, właśnie pralka skończyła prać, większość z nich
będzie jak ulał :D
Cały czas ciężko mi
uwierzyć, że Leo ma dopiero 5 miesięcy :P


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz