Niestety Smyk nie był
na uroczystości w przedszkolu, dlatego babcia i dziadek odwiedzili nas wczoraj,
żeby spotkać się z wnukami u nas.
My uwięzieni w domu,
bez możliwości wyjścia do sklepu, z lipną kruszącą się modeliną...zainspirowani
pomysłem jednej z autorek http://kluskowopl.blogspot.com/
stworzyliśmy własną wersję śladów wnucząt – odbicia zrobiliśmy w masie solnej,
Ksawuś sam je pokolorował farbami akrylowymi (Mama tęskni za decu!), potem mama
wykończyła lakierami i voila! :)
Super zabawa i forma
zatrzymania czegoś bardzo ulotnego, nie w obiektywie tym razem, a w stygnącej
na zawsze masie solnej.
Do tego Ksawuś dołączył
laurki z autorskimi imiennymi wierszykami. Laurki wykonane ulubioną formą
plastyczną Smyka a mianowicie – brokatowanie! :)
Mama jakby jej było
mało (chociaż potwierdza się reguła, że im więcej sie ma obowiązków, tym więcej
wolnego czasu :P) na kolację
przetestowała mega fajny i prosty przepis na przekąski i na zimno i na ciepło.
Jedne z masą szpinakowo-serową drugie a la mini pizze z sosem
pomidorowym,salami i serem. Mniam!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz