No i zaczęło się...Tata
zaczął pracować od do.
Od rana do wieczora :(
Tym sposobem od ponad 48
godzin nie wychodziłam z domu.
„Siedzę” sobie ze
Starszakiem-niby przedszkolakiem i Jego ospą oraz z ząbkującym marudząco-dzierającym się non stop Juniorem.
Dziś w „międzyczasie”
udało mi się ugotować zupkę dla Juniora, drugie dla Starszaka, oraz dla nas
pierwsze i drugie danie. Wstępnie udało mi się również przygotować część na
jutrzejszy obiad. Nic poza tym. Ani minuty na nic.
Ksawek już chodzi na
rzęsach z nudów. Siedzi bidok w domu od ponad miesiąca, prawie 1,5. Już sam nie
wie co ma robić i oczywiście z każdym kolejnym dniem ma „ciekawsze” formy
zabijania nudy. Do tego dochodzi co raz większa i dziwniejsza zazdrość i mamy
komplet.
Dziś wyszłam tylko na chwilę z pokoju,
a Smyk do mnie przybiegł i z uśmiechem woła:
Mamusiu, zobacz co
zrobiłem! Położyłem mokrego bodziaka Leosiowi na głowie!
(coraz częściej wymawia "R")
...
My z Juniorem siedzimy
z nim, ze spacerów nici. Do sklepu nie ma jak.
Nic. Nul.
Tata po pracy zakupy no
i przyjeżdża na kąpiel.
Nawet nie ma jak iść z
Ksawkiem do kontroli, bo nie wezmę zdrowego Leo na „Chore”, a lekarka
popołudniu tylko do 16.30.
W przedszkolu natomiast
w piątek uroczysty dzień Babci i Dziadka, ale Smyk nie pójdzie, mimo, że bardzo
chce :( Po rozmowie z wychowawczynią potwierdziły się moje przypuszczenia, że
będzie Mu łyso, bo nie przygotowywał się do występów, nie zna wierszyków, piosenek,
nie ma prezentów no i do bani....
Wczoraj przyszedł strój
karnawałowy, może chociaż na to się załapie.
A jak ja Go będę z Leo
na rękach odbierać z przedszkola, to ja jeszcze nie wiem....W przedszkolu
wejście takie, że z wózkiem ni huhu, na rękach trzymać Leo...? – a jak założę
rajtki Starszakowi i całą resztę...NIE WIEM. Nie mam pomysłu na organizację
tego, a temperatury na polu spadają akurat teraz zaczęło się robić zimno, a w
przedszkolu chyba ze 30 st:(
Ech... Życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz