Wczorajszy spacer. Wszystko
dookoła skute lodem. Choinki wygięte do samego chodnika, każda igiełka w
lodzie, jak się potrząśnie grają jak instrument perkusyjny.
Cały plac zabaw jak
tafla jeziora – lód, lód, lód – po naszych wariactwach - kra – wszędzie pełno kawałów lodu.
Ksawek: pojedziemy do
Klakowa?
Ja: no teraz nie,
zobacz ile lodu, autko by się ślizgało
Ksawek: ja bym chciał,
zieby się tak ślizgało i puknęło nas inne autko
Ja: ?!!??? co Ty
mówisz?! Przecież to byłby wypadek, coś mogłoby nam się stać! Dlaczego tak
mówisz??
K:..yyy… bo kupilibyśmy
sobie nowe auto!
Ja: tjaaak, a skąd
byśmy wzięli pieniądze na to cwaniaczku, hę?
K: z banku!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz