Mama dziś miała ciężki
dzień. Echa wczorajszego, jeszcze gorszego. Cholerny Blue Monday, przyszedł
dzień później.
W związku z tym dziś
słuchałam duże ilości starych mp3. Znajomość dźwięków, słów i masa wspomnień
jakoś działa na mnie kojąco.
Gotowałam, piekłam (to
też w ramach relaksu), rozmroziłam lodówkę (turboodstresowanie-polecam), Ksawuś
oczywiście z wielką ochotą mi pomagał. Cały lód wyskrobał z zamrażalnika,
bardzo interesowało go zamiana stanu stałego w ciekły :) Przelewał i przesypywał zawartość zamrażalnika przed dobre
30 min. Kiedy z laptopa popłynęła ta oto muza
mój syn zaśpiewał refren:
DZIURAWY POMPON,
DZIURAWY POMPON!
Padłam :D
Rozmrażanie lodówki w
porównaniu z tym, to było mikro odstresowanie :):):)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz