Ciężko.
Ostatnio wszystko się
posypało. Mama też.
Hormony plus tony złych
wieści przygniotły mnie okrutnie.
Coraz mniej pozostaje
resztek wiary w ludzi.
Dawno nie byłam w takim
miejscu, w którym z każdej strony mur i ani go obejść ani przeskoczyć. Tyle
podjętych decyzji, zmarnowanej energii, tyle nerwów, rozmów, straty czasu.
Hmm, mówię tak, jakbym
się już poddała. W normalnych okolicznościach byłoby pewnie inaczej, ale dziś
KTOŚ INNY jest najważniejszy.
Strasznie trudno jest pogodzić
emocje, szalejące hormony, życiowe decyzje, marzenia i zachować spokój.
Nawet nie wiem kiedy
zaczął się drugi trymestr…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz