Zaskakuje mnie
powtarzalność, której chciało się uniknąć.
W naszym życiu zaczęło
się to, co już „przerabialiśmy” :)
Tata wyciągnął z
piwnicy moje składowane tam od ponad 3 lat czasopisma tematyczne. Tata nie
wierzył, że to kiedyś mi się przyda i kazał wyrzucić, a tu proszę! Wszystkie się
przydały!:)
Wszystko po kolei, ale
z większą siłą i prędkością, intensywnością i trzylatkiem.
Nie da się spać kiedy
mój organizm o to woła, nie mogę leżeć kiedy muszę gotować, nie mogę nic nie
robić i delektować się swoim stanem, muszę delektować się coraz bardziej żądnym
wrażeń Smykiem :D
Do tego wielkimi
niepewnymi krokami zbliżamy się do spełnienia naszego marzenia. Póki co jest
kruche, delikatne, lekko mgliste. Każdy dzień poprawia widoczność, ale jednak
jesteśmy teraz w punkcie, kiedy nic od nas nie zależy, trzeba czekać na
decyzje.
Mama robi teraz to co
lubi, co kocha! ORGANIZUJE wszystko, dogrywa, umawia, załatwia, zestawia,
kalkuluje, liczy, mierzy itd. Taka namiastka pracy, której mi brakuje.
Ksawery za to dziś
wyrecytował mi połowę wierszyka „KWOKA” i połowę „LENIA”, za to tu z
pokazywaniem, którego nauczył Go Tatuś. Jaki ten nasz chłopczyk jest uroczy! :):):)
Gratulacje kolejnej pociechy :) A jak Smyk reaguje na wieści o powiększeniu rodzinki ? Chce brata czy siostre ?:)
OdpowiedzUsuńDziękujemy bardzo! Smyka przygotowujemy póki co bardzo delikatnie, tak "między wierszami", na razie nie mówimy Mu wprost, podobno takim Maluchom trzeba mówić tak 1-2 miesiące przed rozwiązaniem, bo pół roku wyczekiwania to za długo :)
OdpowiedzUsuń