Moja lista blogów

wtorek, 23 lipca 2013

Żucie – 1 krok w przód, 10 wstecz

 
Można się na prawdę nerwowo wykończyć...
Kiedyś muszę chyba zamieścić filmik, jak wygląda jedzenie naszego dziecka.
W tym momencie od ok. 40 min Ksawek przeżuwa jedną parówkę. Nie zjadł jeszcze połowy.
Wszystko jest zimne. Przez pierwsze 15 minut Go karmiłam, ale nie wytrzymałam.
Parówka z szynki wieprzowej, bez skórki, pokrojona na cienkie-niemal przeźroczyste kawałki. Jeden kawałek z ketchupem – w buzi Ksawka jest żuty, mielony, przeżuwany, mlaskany, miętoszony przez kilka minut. Krąży ten kawałek pod policzkami, upychany to tu to tam, słychać mlaskanie, nie widać efektywnego gryzienia.
Nie wiem czy on to robi specjalnie, czy to jakiś jego sposób na odkładanie przełykania, ja i Tata nie umiemy sobie z tym poradzić.
Szlag jasny nas trafia i nikt kto takiego dziecka nie ma nie jest w stanie sobie wyobrazić, jak bardzo to niszczy wszystko. Odechciewa się czegokolwiek a ciśnienie skacze i aż nas trzepie ze zdenerwowania.
Nasze dziecię znowu się uwstecznia.
Nienawidzę swojej bezsilności.
Wydawało się zawsze, że mam w sobie siłę perswazji, przekonywania itd. – przy moim synu jestem kompletnie i beznadziejnie osłabiona swoją bezradnością w działaniu.
MUR. Stoję walę głową i NIC.
Minęło kolejne 15 min, Ksawery nadal żuje. Zostało Mu 4 kawałki parówki i 9 kawałków / kwadracików /żołnierzyków, zwał jak zwał – kromki chleba.
On się już nawet nie buntuje...siedzi i żuje zimną parówę...





1 komentarz:

  1. dużo cierpliwosc, i stanowczości, oby sie nie pogorszyło, bo 2 syn w drodze...oby Smyk nie zrobił mocniejszego buntu, jak Wy zajmiecie sie malutkim.

    OdpowiedzUsuń