Dobranocne uściski,
całuski, przytulaski – bez końca. Smyk jeszcze wraca, podbiega, całuje mnie,
leci do pokoju, ja jestem jego pilotem rajdowym, pilotuję Go do łóżka... ale
uchyla jeszcze drzwi, wraca i mówi:
Pięknie się uśmiechasz
mamusiu!
Kolejny całusek i mówi:
W czasie poczieby mnie
zawołaj!
:)))))))))))))))))))))
Wieczorne wariactwa:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz