Lecą kolejne upalne
dni.
Mama ma już po kokardki
upałów.
Jak rodził się Ksawery,
to była zima stulecia, mrozy -20
st do końca kwietnia, a tym razem Afryka w Polsce!
A Junior chyba czuje
pismo nosem i wobec tego wcale, ale to wcale nie ma ochoty korzystać z uroków
obecnej pogody...
Ksawek już krzyczy do
brzucha: Leon wyłaź!
My zresztą też :)
Po wymiotach Smyka na
szczęście ani śladu.
Szybko zapomniał.
Teraz od piątku kaszle,
najpierw był to suchy kaszel, potem 2 dni mokry (dziwne, bo nie miał kataru),
dziś znowu suchy. Z obawy o Leo, wysłałam chłopaków do pediatry, która
stwierdziła, że chyba mamy za blisko do lekarza, bo za często przychodzimy, że
mamy zdrowie dziecko, i żebyśmy mu dali żyć spokojnie :/
Zgodziła się wypisać
receptę na SINGULAR 4, bo nam się skończył i chyba nieodpowiedzialnie
zarządziłam, że póki co tego nie potrzebuje (są to leki na astmę).
Okazuje się, że ten lek
bierze się raczej nie kilka dni, ale kilka miesięcy, więc wracamy do podawania tego
leku, przynajmniej do następnej wizyty u naszej alergolog (czyli do 30
sierpnia). Z naszą panią alergolog oczywiście byłam teraz w kontakcie
telefonicznym i dawkowanie i postępowanie ustalałyśmy zanim poprosiłam lokalnego
pediatrę o receptę na lek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz