Jeszcze tylko miesiąc,
może 1,5 i znowu odstawimy wszystko i oby, tak jak rok temu, waga ruszyła i coś
tam będzie na plusie.
Wczoraj Mama jakoś tak
przyjrzała się Dziecku i stwierdziłam, że jest za chudy, że ma cienie pod
oczami, że nie będę, że nie mogę być aż tak uległa w kwestii jedzenia, że może
trzeba jednak walczyć, siłą, żeby Ksawek był zdrowy.
Jutro idziemy do nowego
lekarza, m.in. po skierowanie na badania.
Potem jak się urodzi
Leo to nie będzie czasu na nic pewnie.
Dziś po długich
rozmowach, Smyk tylko przytakiwał i jadł!
Szok!
Zjadł zalewajkę
(zmiksowaną na krem, dość ostrą w smaku). Co prawda przy bajce oglądanej na
moim telefonie ,ale zjadł!
Na drugie zjadł
makaron penne z tuńczykiem i ketchupem (nie chciał naszego sosu), ale
podgrzane na masełku na patelni smakowało pewnie jak w sosie :)
A na 2 śniadanie zjadł
kawałek ciasta, które upiekliśmy!!!
Jestem z Niego dumna :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz