Moja lista blogów

wtorek, 4 lutego 2014

Weekend



Ksawek był u nowego fryzjera, bardzo fajna pani, konkretna, ładnie strzyże, jestem zadowolona. Smyk ma asymetryczną grzywkę :D

Potem zabrałam Smyka na popołudniowy spacer nad Zalew w Nowej Hucie, było cudnie! Karmiliśmy kaczki, łabędzie, rzucaliśmy się śniegiem...














Powrót był niestety średnio przyjemny, bo topniejące śniegi lały się strumieniami wszędzie po kolana i wróciliśmy zupełnie przemoczeni, na drugi dzień Ksawek już kichał, a dziś ma już regularne przeziębienie i do przedszkola nie poszedł. Znowu.
Jest jeszcze opcja, że to początek naszej „wiosny” czyli sezonu najgorszego dla alergika. Rok temu zaczęło się pod koniec lutego, tym razem z powodu braku zimy być może leszczyna pyli znacznie wcześniej niż wszyscy sądzą i tym razem zaczęła od początku stycznia, a Ksawek ma na nią 5 klasę i podczas testów skórnych spuchła mu porządnie ręka od tego alergenu:/
Zobaczymy co to jest.


W niedzielę Smyk był z Tatą w kinie na Robaczkach (mówię kategoryczne i absolutne STOP dla huczących reklam przed seansami dla dzieci!!!!).





Mimo tych wszystkich atrakcji i przyjemności, Smyk dla równowagi zrobił nam taki sajgon z jedzeniem, że czar prysł.
Ja dodatkowo miałam weekend świra i wszystko co mogło mi się wylać – wylało się, wszystko co mogło się rozsypać – rozsypało się, wszystko co mogło mi wypaść z szafki na głowę – wypadło itp. Itd.

Do tego dochodzi kolejna noc ząbkowania (ale o tym w innym poście) i kolejne dni z drącym się nieustannie Leonem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz