Brak mi go. Przydałoby
się jeszcze ze 2-3 godzinki w dobie.
Póki co obaj chłopcy
maja katary, wczoraj byłam z nimi u lekarza. Jednemu i drugiemu leje się z
kinola, tylko młodszy do tego ma jeszcze końcówkę ospy i hardcore’owe ząbkowanie.
Spacerujemy, bo lekarka nas wygoniła z domu. Nie walczę z tym więc, spacerujemy,co ma być to będzie.
(po wyjściu od lekarza Starszak latał z gołymi plecami po śniegu - dziadziuś nie wsadził Mu koszuli w rajty :) - i radośnie wskakiwał w największe kałuże i mokry śnieg :/ )
Na marginesie, Ksawek kompletnie przestał mnie słuchać...
Chłopcy siłą rzeczy
spędzają teraz ze sobą dużo czasu:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz