Coraz sprawniej wychodzą nam te spacery z
chłopcami. Jeszcze gdyby nie to ubieranie to byłby luksus.
Mimo alarmów smogowych
byliśmy dzisiaj 1,5 godziny i było bardzo miło i przyjemnie, nawet Ksawuś
skomentował to dziś następująco:
Mamusiu, myślę, że w
tym twoim telefonie się pomylili i smoka (smog) dziś nie ma i nie jest czerwono
(alarm smogowy) tylko zielono (czyste powietrze), bo ładnie tu dziś pachnie! :)
Dziś Mama gotowała dla
wszystkich, Juniorowi postanowiłam sprzedać słoik.
Nie dał się oszukać.
Jak codziennie
pochłania zupki, uwielbia je i je tylko je i mlesio (nie znosi deserków i
kaszek ryżowych) tak dziś otworzył pysia szeroko i...poczuł smak, zrobił się
bordowy z wściekłości, zaczął „krzyczeć” na mnie i zamknął buzie i do
widzenia...
Leo jest ogólnie trudny
w obsłudze, ale fanaberie żywieniowe wzbudzają u mnie szczególnego rodzaju
strach...tak bym chciała, żeby nie był wybredny...
Leo nie znosi
kompromisów i nie daje się oszukiwać. W nocy owszem wypije herbatę, ale dopóki
nie dostanie mleka budzi nas wrzaskiem co 30 min. Bywa, że tydzień nie
prześpimy nawet 2 godzin łącznie.
Do tego Leoś domaga się
noszenia na rękach w sposób nie uznający sprzeciwu. Potrafi dopełznąć do mnie
kiedy usiłuję wieszać pranie i przytula się do mojej stopy i szarpie za nogawkę.
Kiedy znudzi Mu się
zabawa na dywanie to podpełza do kuchni, patrzy na mnie i daje mi znaki czyli
opieprza mnie na całego. Szarpie mnie za bluzkę, żeby go przytulała i nosiła, a
mnie bark wysiada :/
Zęby Leośka są już
prawie prawie tuż tuż, widać je i nadal nic. Liczymy wszyscy na to, że jak już
się przebiją to Leo da nam trochę odsapnąć.
Walka z bólem
ząbkowania:



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz